Kliknij tutaj, 👆 aby dostać odpowiedź na pytanie ️ POTRZEBUJE WASZEJ POMOCY!!!DAJE NAJ!!!!!Wypisz w wyznaczone miejsce informacje o Brcie Albercie.Imie i nazw… Użytkownik Brainly Użytkownik Brainly
Scenariusz przedstawienia dla domu dziecka Witamy serdecznie. Zwracamy się z prośbą o udostępnienie ciekawych scenariuszy na 20-lecie istnienia placówki o tematyce miłości, wiary, radości, osiągnięcia sukcesu lub podobne, w których mogłyby wystąpić dzieci i młodzież przebywające w domu dziecka. Z góry dziękujemy.
Brat wszystkich. 17 czerwca 2006. „Brat Albert jest dla nas nieporównanym wzorem. Nie miał prawie żadnych środków, nie dysponował żadnymi funduszami, żadnymi gotowymi instytucjami, postanowił dawać siebie. Dlatego rzucił go Bóg na kolana przed człowiekiem najbardziej wydziedziczonym, ażeby dawał siebie. I dawał do końca
ROZWIŃ ZWIŃ PRZEWODNIK - BRAT ALBERT Strona głównaŻycie Brata AlbertaDuchowość Brata AlbertaSztuka Brata AlbertaObraz Ecce HomoMiejsca kultuTeksty Brata AlbertaTeksty o Bracie AlbercieBibliografia Modlitwy św. Brata Alberta Modlitwy św. Brata Alberta (wybrane na podstawie jego Pism) Królu niebios, cierniem ukoronowany, ubiczowany, w purpurę odziany, Królu znieważony, oplwany
Przedstawiamy: „Serce i rozum”: scenariusz przedstawienia z okazji walentynek. PIOSENKA: „KIEDY JESTEŚ SMUTNY”. DZIECKO 1: Co robi serce? Bije, czuje, kocha …. Czasami tęskni, niekiedy szlocha …. Każde uczucie jest mu dobrze znane, Takie jest to serce nasze ukochane . DZIECKO 2:
Ułożycie 5 zdań o bracie albercie w każdym zdniu musi zawierać iedno poruwnanie ? 2012-04-01 14:18:00 Napisz krótką notatkę 2011-03-14 19:10:37 Napisz krótką notatkę o Bracie Albercie ? 2011-12-07 10:43:07
vZ5IGDj. Jednym z najbardziej znanych baśniopisarzy jest Andersen. Prawie wszystkie dzieci znają jego baśń pt. „Calineczka’’. Opracowała:mgr Leokadia Renata TarnawskaSP w LisznieAkt IOsoby:Kobieta, Wróżka, Calineczka, Żaba, Motyl, Biedronka, Mysz, Kret, Jaskółka, sobie kobieta, która bardzo chciała mieć małe dziecko. Nie wiedziała skąd je wziąć, więc poszła do po twych oczach, że gnębi cię wielki smutek. Cóż jest jego przyczyną?Kobieta:Brak radości w moim domu. Chciałabym mieć córeczkę. Od wielu lat czekam na nią, jednak czary, które kiedyś zostały rzucone na mnie, przeszkadzają mi w tym. Cóż mam robić, droga Wróżko?Wróżka: Nic się nie martw, zaradzimy złu. Postaram się coś wymyślić. Oto jest ziarenko jęczmienia, ale to nie jest takie zwyczajne ziarenko, które sieją w polu, albo rzucają na pokarm kurom. Weź je, wsadź do ziemi i pielęgnuj. Podlewaj też wszystko?Wróżka:Tak, to wszystko. Potem zobaczysz sama, co z tego będzie. Na razie wykonaj moje ci , dobra Wróżko. Zrobię wszystko, co teraz żegnaj i bądź dobrej myśli. Do Do widzenia. Akt IIKobieta:Och, co za prześliczny kwiat zakwitł nocą, jakie barwne i piękne ma kwiatki.(kwiat powoli zaczyna się rozwijać)Calineczka:Och, jaki piękny jest świat wokół. A kto ty jesteś, piękna pani?Kobieta:(podbiega do Calineczki i całuję ją)Twoją mamą. Dobra Wróżka wyczarowała mi Jak się cieszę. Tak chciałam mieć mamę!(wychodzi z kwiatu) Kobieta:Jesteś taka śliczna i maleńka, nazwę cię Calineczka. Pobaw się w ogrodzie, ja wrócę tu wszędzie pięknie. Długo przebywałam uśpiona w ziarnku, a potem w pąku kwiatu. Nie wiedziałam, że na zewnątrz może być tak poznawała otaczający ją świat i obie z mamą były bardzo szczęśliwe. Pewnej nocy, gdy Calineczka leżała w swoim łóżeczku, do mieszkania wskoczył a przez okno piękna dziewczynka, będzie dobrą żoną dla mojego synka. Ukradnę ją i zaniosę do swojego domu na porwała więc śpiącą dziewczynkę i zaniosła na bagnisty brzeg IIIŻabik:- Kwa, kwa, Nie mów tak głośno, bo się obudzi i jeszcze nam ucieknie. Chodź, posadzimy ją na rzece na dużym liściu, stamtąd nie ma szansy uciec.(przenoszą Calineczkę na liść)A teraz doprowadzimy do porządku izbę pod bagnem, gdzie zamieszkacie zaraz po Żaba z synem przygotowywali izbę, obudziła się (płacze)Gdzie ja jestem? Jak się stąd wydostanę? Mama na pewno martwi się o i Żabik wrócili już, by zabrać śliczną dziewczynkę do pokoju młodej A co to za dziwne stworzenie?Żaba:Jestem Żaba. Mieszkam tutaj (wskazuje ręką) na błotach. Calineczka: (drżącym głosem)- Dzień dobry Żabo, ale nie zbliżaj się do mnie, bo się ciebie Nic się nie bój, moja mała. Oto widzisz mojego syna, zostanie on twoim mężem i zamieszkacie na dole, w Kwa, kwa, Och, jest taki brzydki. Nie chcę go za męża!Żaba:- Coś ty powiedziała? Mój Żabik brzydki? Ty zarozumiała dziewczyno!Narrator:Żaba z synem wzięli małe łóżeczko i odpłynęli pod (płacze)- Co ja teraz zrobię? Wszędzie woda, nie mogę uciec. Jestem taka nieszczęśliwa, boję się Żaby, nie chcę być żoną jej syna, nie chcę mieszkać na Nie płacz, Calineczko, ja ci pomogę. Już rybki przegryzły łodygę liścia. Weź swoją wstążkę i jeden jej koniec przywiąż do mnie, a drugi do liścia, na którym Dziękuje ci , kochany Motylu. Spieszmy się, bo Żaba zaraz wróci. (odpływają) Żaba:- Zatrzymaj się natychmiast, zatrzymaj!Motyl:- Nie bój się .Żaba została daleko. Możesz dalej spokojnie płynąć sama. Do Do widzenia Motylu. Dziękuję ci bardzo za pomoc. Niedaleko jest brzeg, podpłynę do niego. Jak wspaniale się Skąd się tu wzięłaś, dziewczynko?Calineczka:- Przypłynęłam z daleka na tym W sama porę. Właśnie szukam żony. Zabiorę cię do swego domu i pokażę przyjaciołom. Calineczka:- Ale ja nie chcę. Pragnę wrócić do swojej Nic z tego. Zabieram cię i koniec. (ciągnie ją za sobą) Uf, usiądź tu i nie próbuj uciekać, bo w pobliżu pełno moich braci. Masz tu trochę pachnącego miodu, posil się. Naprawdę jesteś Cóż ja zawiniłam, że ciągle mnie ktoś porywa? Nawet nie wiem, w którą stronę do domu? (rozgląda się) Jestem już taka zmęczona i chce mi się spać.(kładzie się i zasypia)Narrator:Chrabąszcz zdążył już w tym czasie zaprosić wszystkie chrabąszcze i panny Podobno żenisz się. Gratulujemy. A kim jest Twoja wybranka?Chrabąszcz: (wskazuje na śpiącą dziewczynkę)Oto i ona. Czyż nie jest piękna?Chrabąszcze:- Jakaż ona malutka, biedna, ma tylko dwie nogi. - Nie ma skrzydeł, ani różków. - Jaka cienka w pasie, wygląda nędznie. Nie pasuje do nas. Po prostu szkaradna, szkaradna!Chrabąszcz: (zastanawia się, chodzi wokół Calineczki, która w tym czasie budzi się) - Hm, hm...Może rzeczywiście jesteś brzydka. Naprawdę brak ci skrzydeł, nie umiesz fruwać. Nie ,nie podobasz mi się. Wobec tego możemy się rozstać. Idź sobie, życzę ci Odchodzę. (siada na trawie i płacze)- Jestem taka brzydka! Nie wiem, jak wrócić do mamy?Narrator:Całe lato przeżyła dziewczynka sama jedna w lesie. Z trawy uplotła sobie łóżeczko i przykryła się liściem koniczyny dla ochrony przed deszczem. Żywiła się sokiem kwiatów i piła rosę. Tak minęło jej lato i jesień. Ale nadeszła zima, długa, mroźna zima. Ptaki odfrunęły do ciepłych krajów, kwiaty zwiędły, drzewa stały się nagie. Zrobiło się zimno, zaczął padać śnieg. Dziewczynka drżała z zimna. Bała się, że zamarznie, wiec szła, szła przez pole. Na koniec trafiła do norki IVCalineczka:- Cała jestem przemarznięta. Czy możesz mnie poczęstować ziarenkiem pszenicy? Od dawna nic nie Biedne stworzenie, takie zmarznięte. Wejdź do mojego ciepłego pokoju i zjedz ze mną obiad. (wspólnie jedzą) Narrator:- Calineczka spodobała się Możesz zostać u mnie na zimę, ale musisz sprzątać i opowiadać mi bajki. Calineczka:- Dziękuję ci, będę opowiadała, bo znam wiele bajek. Pomogę ci też w pracy. O, ktoś Mam bogatego sąsiada – Kreta. Odwiedza mnie często. Mieszka obok w norce. Pewnie to on. Kret:- Witam sąsiadkę. Przykrzy mi się samemu i przyszedłem trochę pogawędzić. Czuję czyjąś obecność.(zakłada okulary)Mysz:- To Calineczka, chce przezimować u mnie Hm, hm...śliczna dziewuszka.(zwraca się do Calineczki)Zaśpiewaj mi coś.(Calineczka śpiewa)Calineczka - Pójdę poszukać dobrych ziarenek na Tak, Chciałbym mieć taką Ależ to ogromny zaszczyt. Zaraz porozmawiam z nią. Co za radość!. Jutro zamówię wyprawkę Niech od dziś tkają. Do widzenia.(wychodzi)Calineczka:- Wybrałam najpiękniejsze Dobrze Calineczko, jesteś dobrą gospodynią. A teraz winszuję ci, moja droga, mój sąsiad chce pojąć cię za żonę. Przed chwilą poprosił mnie o twoją rękę. Calineczka:- Za żonę? Ale ja go nie chcę, on taki stary. Boję się zostać pod ziemią na Głupstwa mówisz, ciszej , bo jeszcze usłyszy. Właśnie idzie. Słyszał to ktoś ,coś podobnego, takie grymasy. Kret to bogacz, uczony. To wielkie szczęście dla ciebie, takiej ubogiej Przeliczyłem już swój skarb. Muszę jeszcze naprawić korytarze i komnaty, by godnie przyjąć żonę. - Czy ona wróciła, zgadza się?Mysz:- Tak, oczywiście, że się Ale ja nie chcę zostać pod ziemią, ja kocham słońce, kwiaty!Kret:- Co tam kwiaty, słońce. Najpiękniejsze są ciemności. Nie lubię słońca, ono tak strasznie Nie martw się , sąsiedzie. Do końca zimy wyprawka będzie gotowa.(Kret odchodzi)Mysz:- Tylko bez humorów, moja miła, tak będzie, jak postanowiłam. A teraz chodźmy do wyjścia norki, bo tam leży jakiś ptak. Trzeba go odsunąć, bo To jaskółka. Zmarzło biedactwo. Takie zimno wokół. Ogrzeję ją własnym Rób, co chcesz. Ja wychodzę. Akt VCalineczka:- Obudź się ptaszku. - O, zaczyna jej bić serduszko, odżywa Gdzie ja jestem?Calineczka:- W norce Myszy. Ogrzałam cię oddechem, bo byłaś Uratowałaś mi życie. Dziękuję ci. Może kiedyś będę mogła ci się cała zimę Calineczka opiekowała się jaskółką. Ani mysz, ani kret nie wiedzieli o tym. Nadeszła wiosna i słońce ogrzało ziemię. Jaskółeczka:- Wracam na ziemię. Leć ze mną Calineczko. Calineczka:- Nie mogę tak po prostu porzucić starej myszy. Przecież to ona dała mi schronienie. Jaskółeczka: - Do widzenia!Calineczka:- Żegnaj jaskółeczko!Narrator:Od tej pory Calineczka była bardzo smutna. Nie mogła zobaczyć nawet drzew, bo zboże posiane koło domu myszy stało się tak wielkie, niczym Latem musisz sobie uszyć musiała więc kręcić co dzień wrzeciono. Jesienią wyprawka była już gotowa i miało odbyć się wesele. Przyszedł Kret po dziewczynkę, która miała zamieszkać głęboko pod ziemią i już nigdy nie oglądać słońca. Wyszła więc z mieszkania myszy, by pożegnać się z Żegnaj, jasne słońce!Jaskółeczka:- Kwiwit! Kwiwit!Calineczka:- Jaskółko, moja kochana! Dokąd lecisz?Jaskółeczka:- Lecę do ciepłych krajów. Chcesz polecieć ze mną?Calineczka:- Ależ tak, zabierz mnie, bo nie chcę być żoną Kreta. To straszne, uciekajmy więc. Zaniosę cię tam, gdzie jest dużo kwiatów, gdzie jest dużo z dziewczynką dotarły na miejsce. Jaskółeczka:- Znajdź sobie mieszkanie w dowolnym O, zamieszkam w tym kwiecie. (wskazuje kwiat) Jest taki śliczny.(kwiat się otwiera)Elf:- Pozdrawiam cię śliczna dziewczynko. Słyszałem o tobie i długo czekałem na ciebie. Calineczka:- Kim ty jesteś?Elf:- Jestem duszkiem tego kwiatu i królem ogrodu. Czy zostaniesz moja żoną?Calineczka:- Tak, pierwszy raz od dawna moje serce raduje Od tej pory będziesz królową kwiatów i wszyscy będą nazywać cię Mają. (zaśpiewanie piosenki pt. ,,Pszczółka Maja’’) Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka").
Brat Albert nie był na tyle znany, żeby ludzie szli na niego do kina. Szli na Wojtyłę. Z Krzysztofem Zanussim rozmawia Małgorzata Bilska. Małgorzata Bilska: „Brat naszego Boga” jest tekstem bardzo trudnym do adaptacji. Jak pan wspomina pracę nad filmem? Przyszedł do mnie przypadkiem. Włoski producent nie mógł sobie poradzić i zapytał, czy bym nie dołączył jako koproducent. Uznałem, że w zasadzie byłoby nieprzyzwoite, gdyby Polska nie brała w tym udziału. Początkowo ktoś inny miał reżyserować, troszkę to na mnie jakby spadło… Jestem świadom, że jest to sztuka teatralna, pisana innym językiem. I że zainteresowanie widza wiąże się z autorem, a nie z bohaterem. Brat Albert nie był i nadal nie jest na tyle znany, żeby ludzie szli na niego do kina. Szli na Wojtyłę. Jego natomiast spotkała krzywda, w której byłem z nim solidarny. Mówiło się, że jest wielkim papieżem, ale jako poeta, literat, to jest taki sobie. W „Bracie naszego Boga” on wybiega przed swoją epokę. Pokazuje perspektywę społeczną, polityczną i religijną, o której nasz katolicyzm z lat czterdziestych jeszcze nie wiedział. Sztuka trafiła na lata do szuflady. Nie wydrukowano jej w czasach, kiedy może cenzura by ją puściła, potem nie było już o czym mówić. Legenda głosi, że kiedy Karol Wojtyła został biskupem, pani redaktor w „Tygodniku Powszechnym” sięgnęła do tego maszynopisu i natychmiast poszła do spowiedzi. Ponieważ go odrzuciła, czytając tylko początek, który jest rzeczywiście dość toporny. Ten tekst jest po prostu szalenie nabity myślami, taki był Wojtyła. Uderza jedna rzecz – w kontrze do tradycji budujących opowiadań o świętych. U niego biedacy nie odpłacają sercem za serce. Są wstrętni. I musimy zakładać, że tak będzie. Kto inaczej zakłada, ten już robi targ z Panem Bogiem, wyciąga łapę po nagrodę. Nie będzie nagrody, nie będzie wdzięcznych biedaków, którzy całują dobroczyńcę w rękę. Tylko tacy, którzy potrafią mu za to jeszcze dokopać. Zastanawiam się, na ile film opowiada o Bracie Albercie, a na ile – o zachwycie Karola Wojtyły Bratem Albertem. O twórcy dramatu. – Sztuka jest o Bracie Albercie. Dodałem do niej prolog, ze względu na międzynarodowy adres filmu. Nikt nie znał sytuacji w dziewiętnastowiecznej Polsce. Poza tym autor sam postępował z historią dość swobodnie. Nie wiadomo właściwie, czy pod koniec dramatu szykuje się rewolucja 1905 roku, czy już bolszewicka. Zagraniczny widz nie wiedział, czym było powstanie styczniowe, dlaczego Chmielowski stracił nogę, a kiedyś był lwem salonów. To wszystko trzeba było dopowiedzieć w prologu, nie tekstami Wojtyły. Zawartość treściowa, przede wszystkim konfrontacja z marksizmem, z myślą rewolucyjną, jest tu niebywale głęboka. Wojtyła szalenie daleko idzie w przyzwoleniu na rewolucję; w pochwale oporu przeciwko niesprawiedliwości. Drogi Chmielowskiego i rewolucji rozchodzą się dopiero wtedy, kiedy autor punktuje różnicę między nim a Leninem. No bo wiadomo, że „nieznajomy” w sztuce jest wzorowany na Leninie. Istnieje domniemanie, że mogli się obaj spotkać w Zakopanem. (Są nawet obrazy tego spotkania u albertynek). Prawdopodobne, że się spotkali, bo to było małe, wąskie środowisko. Symbol? Nikt tego wówczas nie mógł zauważyć. Wojtyła stawia chrześcijaninowi w tekście niesłychanie heroiczny próg wymagań. Mówi, że w tej czasem odrażającej mordzie potrzebującego trzeba odnaleźć twarz Chrystusa. Co innego dać jałmużnę, a co innego – poczuwać się do obowiązku solidarności ludzkiej z tym drugim. I kochać go mimo tego, że jest taki, jaki jest. On nie jest przedstawiony ujmująco, sympatycznie. Kiedy film powstawał, czy już powstał, miałem okazję do rozmowy z papieżem. Opowiedziałem mu historię, na którą trafiłem dzięki mojemu koledze Istvánowi Szabó, który szykował się do filmu o Róży Luksemburg. (Mnie też proponował ten temat jeden z producentów, w końcu nakręciła ten film Margarethe von Trott a). Róża Luksemburg jest niewątpliwie świecką świętą sprawy proletariatu. Według świadectwa – już nie pamiętam, czy Clary Zetkin, czy jej syna – Luksemburg wyprowadzała się z Kreuzbergu, robotniczej dzielnicy Berlina, do lepszego mieszkania. Zapytana, czy opuszcza robotników, odpowiedziała: „Nie. Mogę oddać życie za ich sprawę, ale mieszkać z tą hołotą nie będę”. Bardzo cenię jej szczerość, bo często tak myślimy, tylko nie pozwalamy sobie głośno tego powiedzieć. Wojtyła nie znał tekstu Róży Luksemburg i bardzo się ucieszył, kiedy się dowiedział, że aż tak dobrze wyczuł Lenina. W sztuce on jakby mówi: „Mogę dowodzić lumpenproletariatem, ale nie mam powodu się z nim utożsamiać”. Na co Brat Albert: „Muszę razem z nimi zamieszkać. Muszę być jednym z nich”. Wojtyła był filozofem, pan profesor nim jest, Chmielowski filozofem nie był. Zmarł rok przed rewolucją październikową, która wybuchła w 1917 roku. Rozwinę wcześniejsze pytanie. Dramat powstał w latach 1944–1950, kiedy kończyła się druga wojna światowa, a do Polski wkraczał komunizm. Czy przypisywanie Bratu Albertowi świadomej konfrontacji z komunizmem nie jest projekcją dylematów Karola Wojtyły? Brata Alberta interesował chyba konkretny człowiek, w którym dostrzegł twarz Jezusa… Nie kierował się logiką makrospołeczną. Nie wiemy nic o tym, to prawda. Musiał jednak przeżyć rewolucję 1905 roku. Myślę, że jest to odpowiedź na wymagania czasu. Wojtyła pisał ten dramat po coś. W swoim czasie chciał coś ludziom powiedzieć. Może w tym miejscu to jest nawet ahistoryczne, ale nie ma to właściwie żadnego znaczenia. Wojtyła historię traktował z wielkim przybliżeniem. Pan także zmienił chronologię zdarzeń. Przypomniała mi się scena wsadzania krzyczącego Chmielowskiego do karetki w kaftanie bezpieczeństwa. W tym jest akurat coś niezwykłego. Wojtyła jako artysta znalazł wyraz dla schizofrenii, o którym wszyscy moi znajomi psychiatrzy wypowiadają się z ogromnym uznaniem. Mam na myśli rozdwojenie jaźni, charakterystyczne dla pewnych przypadków schizofrenii. Rozmowa z cieniem? – Tak, rozmowa bohatera ze sobą. Konflikt wewnętrzny człowieka, który już przekracza granice normalności – jest nadzwyczajny. Wojtyła dał mu wyraz, nie złagodził tego i nie ukrywał. Wiele biografii Brata Alberta ukrywa jego szaleństwo z obawy, że jak raz zachował się jak szalony, to wszystko potem w jego życiu wynika z anomalii. A przecież po znalezieniu powołania Chmielowski zniósł bez porównania większe ciosy niż te, które go wcześniej spotykały – i nigdy już o psychiatrię się nie otarł. Czyli była to schizofrenia uwarunkowana… Przepraszam, czy to na pewno była schizofrenia? Czy nie zachorował na depresję? W pełni się zgadzam co do tego, że ukrywanie choroby jest fałszowaniem życia, pozbawianiem świętego ludzkich cech. Może pana ucieszy fakt, że jeden z wywiadów w książce (z dr. hab. Hubertem Kaszyńskim) jest w dużej mierze właśnie o chorobie Brata Alberta. Depresja to nie wyrok skazujący na dożywocie. Powiem pani coś ważnego – i będzie pani chyba pierwszą publiczną powiernicą rzeczy, która jest dość delikatna. Uważam, że już mogę o tym mówić, w tej odległości od śmierci Karola Wojtyły. Przy jego biografii, filmie „Z dalekiego kraju” (1981), wyniknęły początkowo ogromne trudności. Otoczenie papieża w Watykanie bardzo źle zareagowało na scenariusz, który napisał Jan Józef Szczepański, Andrzej Kijowski i ja jako trzeci. Mówiono, że przedstawienie papieża jest niekorzystne. Mówiąc prawdę, ja też nie bardzo chciałem ten film robić, wydawał mi się niemożliwy do zrealizowania. Z pewną nadzieją myślałem: „Niech powiedzą, że się nie zgadzają, będę miał problem za sobą. Nie muszę tego robić”. Tymczasem, w okolicznościach zupełnie opatrznościowych, papież złapał katar i dlatego znalazł czas na przeczytanie scenariusza, czego wcześniej nie zamierzał robić. Był akurat u niego jeden z przyjaciół i tekst przyniósł. Z dnia na dzień wszystkie zastrzeżenia zniknęły. Kardynałowie, którzy mieli nam je wyłożyć, nagle się wycofali. Ale papież sam w rozmowie poprosił, żeby jednego szczegółu nie eksponować. Chodzi o jego wypadek i głęboki wstrząs mózgu, którego doznał. Nie ma jasności, ile dni spędził w szpitalu, zanim go odnaleziono. Nastąpiły po tym pewne zmiany psychiczne, do których on sam się przyznawał. Między innymi podobno jego zdolności językowe wtedy się nasiliły. Były dużo większe niż wcześniej. Kiedy to się stało? W 1944 roku, jak pracował w fabryce „Solvay”. Potrącił go samochód, został zabrany z ulicy do szpitala. Epizod rozbudowałem w scenariuszu, bo mi się wydawał fascynujący; zawsze mnie interesowała relacja ciała, materii i ducha. Papież nie powiedział, że tak nie było. Powiedział tylko: „I tak komuniści będą się starali mnie zdyskredytować. Jak dajecie im materiał, że byłem wariatem, to już siłą rzeczy wszystko się wyjaśnia. Nie eksponujcie tego tak bardzo”. To była kwestia kilku dialogów, które oczywiście wyleciały. Rozumiałem, dlaczego papież to powiedział. To samo odnosi się również do Brata Alberta. Bardzo Panu dziękuję za tę opowieść, piękne wspomnienie. Może doda siły do walki o siebie wielu zwykłym ludziom. Upłynęło tyle lat od cierpień Chmielowskiego, a zaburzenia psychiczne nadal są potwornym stygmatem i piętnem. Chorzy boją się przyznać do nich przed ludźmi, a co najgorsze, wstydzą się iść do psychiatry, a nawet do psychologa. To jest już temat na większą rozmowę. Wojtyła we wszystkich swoich pismach eksponował dramatyzm życia. Jest to najbardziej niemodna i niesprzedażna koncepcja naszego losu. Koncepcja rynkowa mówi o tym, że życie jest zabawną przygodą. Rób, co chcesz, wszystko wolno, nic niczym nie grozi. A naprawdę życie jest przygodą bardzo ryzykowną. Jest pan współscenarzystą filmu. Jak teatr słowa (Wojtyła był jednym z twórców i aktorem Teatru Rapsodycznego) udało się przełożyć na obraz? Film jest sztuką obrazu… Nie. Film jest sztuką słowa. Zaprzeczam, choć jestem w mniejszości. Film wychodzi z teatru, ze słowa. Scenariusz jest w zasadzie tylko mój, współscenarzysta figuruje formalnie, gdyż trzeba go było wpisać z powodów kontraktowych. Kiedy szykowaliśmy się do projekcji w Castel Gandolfo, leżały tam powyciągane kable. Szedłem z papieżem, bardzo uważając, żeby się nie potknął. Zauważył, że jestem zdenerwowany, i powiedział: „Pan się nie ma co denerwować. To ja się muszę denerwować”. Zapytałem: „Dlaczego?”. „Bo ja nie mam pojęcia, czy ten tekst się nadawał do filmu. Nie miałem takiego przekonania” – wyjaśnił. Okazało się, że nigdy nie widział tekstu na scenie, na wpół amatorskie grupy pokazywały mu tylko jakieś fragmenty. W tym też jest zresztą jego krzywda jako autora. Żartowałem, że gdyby papież mógł się na tydzień zwolnić z pracy, to byśmy sobie nad scenariuszem posiedzieli, pewnie byłby dzięki temu dużo bardziej filmowy. Gdyby sztuka została wystawiona od razu po napisaniu, autor byłby na próbach i masę rzeczy by poprawił. A w Castel Gandolfo po projekcji z bezradnością pytał: „No jak, dało się obejrzeć?”. Jak papież odebrał film? Właśnie nijak nie odebrał, nas wszystkich pytał, czuł się podsądnym. Byłoby niestosowne, gdyby coś mówił jako autor. Krytycy uważają „Brata naszego Boga” za najlepszy dramat Wojtyły. Bohater był dla niego ważny. Kim jest dla pana? Zagadkową postacią. Jego rozstanie ze sztuką mnie smuci. Chciałbym, żeby dalej malował. O biednych dawno bym już zapomniał, a obrazy by mi zostały. Ale to jest bardzo egoistyczny sąd. Taki brzydko ludzki. Dobro, które człowiek czyni, jest o wiele większe niż wszelka sztuka, którą tworzy. Fragment książki Małgorzaty Bilskiej „Nic na pokaz. Fenomen brata Alberta”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa „W drodze”. Tytuł i lead od redakcji 3 3 lipca 2017, 10:10 Wydawnictwo polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego.
Scenariusz został napisany na obchody rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę. Aby uniknąć tradycyjnego schematu patriotycznego apelu, wybrano pewien zakres problematyki i skupiono się wyłącznie na Mazurku Dąbrowskiego. Tekst zawiera informacje z historii powstania Pieśni, wzmianki o tle historycznym, teksty literackie o charakterze patriotycznym, wypowiedzi młodzieży o Ojczyźnie. Zaznaczono w nim elementy muzyki, scenografii, wpleciono projekcję obrazów. SCENARIUSZ UROCZYSTOŚCI Z OKAZJI ROCZNICY ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI11 listopada 2002Scenografia: barwy narodowe Polski. Nazwiska: Jan Henryk Dąbrowski, Józef Wybicki, Karol Kniaziewicz, Michał Wielhorski-godło Polski-biało-czerwone kwiaty-ekran-rzutnik, slajdy z krajobrazami Polski1. Wprowadzenie sztandaru Narrator 1. (Paweł)Zwykle śpiewamy tylko jedna zwrotkę hymnu. Dziś mamy okazję wspólnego odśpiewania wszystkich. Jesteśmy przecież Polakami. Uczcijmy więc w ten sposób tę pieśń najpierwsza w nowożytnej historii naszego kraju, najwierniejszą towarzyszkę niedoli i świadka wszystkich radosnych chwil, pieśń – symbol. (słowa hymnu na ekranie, podkład muzyczny, śpiew prowadzi grupa)Narrator 2. (Paulina)Czymże jest ta pieśń? Śpiewamy ją na każdej uroczystości państwowej, towarzyszy sportowcom na olimpiadach. Nie raz widzieliście, kiedy płakali słuchając Mazurka Dąbrowskiego. Dlaczego budzi on takie emocje? Cóż w nim takiego?Czy wiemy o nim wystarczająco dużo, jak na prawdziwych patriotów przystało?Myślę, że dzisiejszy dzień – Rocznica Odzyskania Niepodległości – jest doskonałą okazją do poznania dziejów polskiego hymnu narodowego – pieśni nadziei i was proszę o uwagę – dla najbardziej uważnych – niespodzianka!Narrator 1. (Tomek Cugier) – podchodzi do półki ze - (czyta definicję ze słownika)Narrator hymn państwowy najpierw był żołnierską pieśnią patriotyczną, potem w okresie niewoli wysunął się na czoło polskich pieśni narodowych, bo chociaż z mapy Europy zniknęło polskie państwo - istniał przecież Legionów Polskich zagrzewała Polaków do walki o wyzwolenie, a śpiewana przez formacje polskie, powstające zarówno w kraju, jak i za granicą, doczekała się licznych 2. (Alan) (otwiera słownik i czyta)Trawestacja - rodzaj parodii polegający na przeróbce utworu poważnego na komiczny, z zachowaniem charakterystycznych elementów kompozycji stylu i treści lub utwór będący taką długich latach niewoli i walk wyzwoleńczych Polska odzyskała niepodległość w roku 1918. Wróciła na mapę Europy jako niezależne, suwerenne państwo. Uznając znaczenie tej "prostej piosenki żołnierskiej" w roku 1926 ogłoszono "Pieśń Legionów polskich" oficjalnym Hymnem Państwowym Rzeczypospolitej Polskiej". W latach II wojny światowej, kiedy narodowi polskiemu groziła zagłada "Mazurek Dąbrowskiego" przypominał Polakom walczącym na wszystkich frontach, że „Jeszcze Polaka nie zginęła, kiedy my żyjemy".Narrator odrodzonej ludowej Ojczyźnie najwyższe władze w czerwcu 1948 roku potwierdziły, że "Mazurek Dąbrowskiego” jest oficjalnym hymnem narodowym i jak brzmiała pierwotna wersja pieśni - zwiastunki szybkiego powrotu do kraju i wyzwolenia ojczyzny z 3. (Zuzia) (podkład muzyczny – mazurek na harfie)"Jeszcze Polska nie umarła,kiedy my żyjemy,co nam obca moc wydarła,szablą marsz DąbrowskiDo Polski z ziemi włoski,Za twoim przewodemZłączem się z Czarniecki do PoznaniaWracał się przez morzeDla ojczyzny ratowaniaPo szwedzkim marsz............Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,Będziem Polakami,Dał nam przykład Bonaparte,Jak zwyciężać marsz Dąbrowski...Uczeń 4. (Agnieszka)Niemiec, Moskal nie osiądzie,Gdy jąwszy pałaszaHasłem wszystkich zgoda będzieI ojczyzna marsz...Już tam ojciec do swej BasiMówi zapłakany:Słuchaj jeno, pono nasiBiją w to wszystkich jedne głosy:Dosyć tej niewoliMamy racławickie kosyKościuszkę Bóg brzmią słowa zrodzone z potrzeby wolności. A droga do niej była długa i powstania kościuszkowskiego i trzeci rozbiór Polski w 1795 roku położył kres reformom społecznym, zmierzającym do naprawy Rzeczypospolitej Polskiej i dążeniem patriotów do uratowania jej niepodległego bytu. Do tych, którzy nie zwątpili w możliwość odzyskania niepodległości należeli: generał Jan Henryk Dąbrowski, poseł Józef Wybicki, prawnik Franciszek Barss, generał Michał Wielhorski i wielu innych, którzy przedostali się potajemnie z kraj do porozumieniu z innymi patriotami generał Jan Henryk Dąbrowski zaproponował rządowi francuskiemu utworzenie Legionów Polskich. Bonaparte, mający trudności z naborem do armii, powierzył Dąbrowskiemu misję przeprowadzenia zaciągu Polaków do Legionów Polskich posiłkujacych Dąbrowski - nie zawiódł. Do Mediolanu - stolicy Rzeczypospolitej Lombardzkiej, gdzie mieściła się kwatera główna Legionów, przybywali pierwsi ochotnicy. Wkrótce Dąbrowski miał pod swoją komendą siedem tysięcy ludzi. Przywdział żołnierzy w polskie granatowe mundury, z wyłogami w kolorach odmiennych dla każdej formacji i zaczął z nich tworzyć karną i wyćwiczoną Francji przybyło wielu polskich oficerów, a wśród nich przyszły twórca Pieśni Legionów - Józef najmłodszych lat odznaczał się gorącym patriotyzmem, a żywy temperament rzucał go w wir wypadków ściśle wiążąc losy wielkiego Polaka ze prawą zagrożonego kraju. Józef Wybicki był prawnikiem, posłem na sejm, dyplomatą, pisarzem, poetą, dramaturgiem, publicystą i dla ojczyzny i narodu. O matce ojczyźnie tak pisał w swojej operze "Polka"Uczeń 4. (Agnieszka) (podkład muzyczny – polonez Chopina)Matki ojczyzny miłością zajęciOdważmy życia, by ją można dawny Polak, co nie pragnął więcejTylko żyć wolnym i wolnym właśnie Wybicki oddany przyjaciel Dąbrowskiego stał się także współtwórcą Legionów. 16 kwietnia 1707 roku napisał odezwę "Do wszystkich współrodaków w kraju", nawołującą, by w zgodzie i jedności czynili starania o odzyskanie niepodległości spotkał się z Dąbrowskim w Reggio- Emilia, powitany zarządzonym na jego cześć przeglądem wzruszyła defilada polskich żołnierzy w narodowych mundurach. Zachwyciła go orkiestra pułkowa, która zagrała "Marsza dla Legionów polskich". W kilka dni po defiladzie Napoleon rozkazał Dąbrowskiemu przenieść kwaterę do Mediolanu. Na wieść o tym władze miasta Reggio-Emilia postanowiły pożegnać uroczyście generała. Ta podniosła atmosfera natchnęła Wybickiego. Pragnął dać wyraz uczuciom nadziei, jakie wiązano z Legionami Polskimi, a także uczcić ich przez siebie pieśń zaśpiewał Wybicki na owym pożegnalnym zebraniu starszyzny legionowej. Została przyjęta z gorącym aplauzem. Proste słowa i swojska melodia od razu przypadły do serca nie tylko oficerom ale i żołnierzom. Nie przypuszczał zapewne generał w dniu, kiedy pierwszy raz usłyszał Mazurka z ust jego twórcy, a swego przyjaciela, ze rozsławi on po wsze czasy jego ta stała się pokrzepieniem wszystkich polskich serc, zachętą do wytrwania, wezwaniem do walki. Maria Wysłuchowa, publicystka i dziennikarka pod koniec XIX wieku pisze:Uczeń 2. (Daria) (Sonata księżycowa)Leci ta pieśń cudna (...) przez góry na północ. Nie zatrzymać jej czatom granicznym ani murom, nie uwięzić czarodziejki! Wróciła do ojczyzny i uwija się niby jaskółka. Leje balsam kojący w duszę starca, zapala serce młodzieńca wichrem błyskawicznym, unosi go pod słoneczne niebo Italii, na pola bitew. By siła zbrojna Legionów wciąż Mazurek Dąbrowskiego w arystokratycznych salonach, szlacheckich dworkach, mieszczańskich domach i chłopskich jak to bywa z każdą popularną pieśnią, również i ta miała już od początku wiele różnych odmian i parafraz – żartobliwych, poważnych. Niektóre zmiany zachowały się do melodię Mazurka powstały piosenki śpiewne przez 5. (Kamila)(podkład hymnu na cymbałach)Już to ziomek pilnie słucha,Czy taraban ryczyWalecznego pełen duchaKażdy moment marsz DąbrowskiZ ziemi włoskiej do Polski,Przyłączyć się radaTysięczna Polaka, czy SarmatyBedziem imię nosićByle w gronie naszych bratyMiłą wolność marsz DąbrowskiZ ziemi włoskiej do polskiNaród na cię czekaPrzyjdź z prawem innej pieśni Młodzieży, napisanej przez Adama Boruckiego czytamy:Uczeń 2. (Alan)(podkład na dzwonkach)Jeszcze Polska nie zginęłaKiedy młodzież młodość nie minęłaGdy w niej serce marsz młodzieżyPrzodem – jak twoim przewodemBędziem znów Mazurkowi złożyli Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasicki, którzy w swych utworach uwiecznili legendę Mazurka stulecie narodzin Mazurka Stanisław Witkiewicz na obchodach w Krakowie powiedział: „Jeszcze Polska nie zginęła” to najświętsze i najdonioślejsze słowa, jakie od stu lat usta polskie I wojny światowej ożywił nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości. Trzy państwa zaborcze wystąpiły przeciwko sobie. W szeregach ich armii, przyodziani w obce mundury stanęli naprzeciw siebie Polacy. Edward Słoński w wierszu „Ta, co nie zginęła” pisał:Uczeń 4. (Denis)(podkład muzyczny Chopina)Rozdzielił nas mój bracie zły los i trzyma dwóch wrogich sobie szańcach patrzymy śmierci w okopach pełnych jęku, wsłuchani w armat huk,Stoimy na wprost siebie: ja – wróg twój, ty – mój płacze, ziemia płacze, świat cały w ogniu dwóch wrogich sobie szańcach stoimy ja i wciąż na jawie widzę i co noc mi się śni,Ze ta, co nie zginęła, wyrośnie z naszej koniec wojny propozycji na temat wyboru hymnu narodowego było wiele, między innymi: pieśń „Boże cos Polskę”, „Warszawianka”, „Rota”. Większość społeczeństwa opowiedziała się jednak za Mazurkiem hymnu narodowego rozstrzygnęła się dopiero w kilka lat po odzyskaniu niepodległości. Tekst i melodia hymnu została ogłoszona jako oficjalny hymn narodowy w 1927 odpowiedzieć sobie na pytanie, co znaczy być Polakiem – patriotą i dlaczego nasz hymn budzi w nas takie co na ten temat sądzą wasi rówieśnicy:( w trakcie przezrocza)(Weronika) (Pożegnanie ojczyzny – Polonez Ogińskiego)Moja ojczyzna jest dla mnie przede wszystkim domem, krajem mojego dzieciństwa. Tutaj się wychowywałam i mieszkam. Nie wyobrażam sobie, przynajmniej teraz, życia gdzieś za granicą, z dala od korzeni i rodziny. W Polsce mieszkam od urodzenia. Od samego początku uczyłam się o moim kraju, jak nasi przodkowie walczyli w obronie naszej ojczyzny, z wiarą w lepszą przyszłość i niezależność. Szanuję mój kraj, jestem dumna, ze jestem Polką i ze Polska to moja ojczyzna. (Kuba)Dla mnie krajem ojczystym jest Rzeczpospolita Polska. W niej się urodziłem z rodziców będących Polakami. Jestem pełnoprawnym obywatelem Polski, wobec tego obowiązująmnie wszelkie prawa i obowiązki tego kraju. Uczę się w polskiej szkole w ojczystymjęzyku. Poznaję tradycję oraz historię narodu polskiego, po to, aby mieć świadomość natemat tego, co mnie łączy z tym państwem i narodem. Jestem wychowany zgodnie zpolską tradycją i obyczajami. Bycie Polakiem to dla mnie przekazywanie z pokolenia napokolenia rodzinnych, kulturowych i narodowych tradycji; to także legitymowanie się flagączy godłem narodowym poza granicami Polski, to także uczenie języka polskiego ludziinnej narodowości. Bardzo podoba mi się sentencja Seneki, która brzmi: "Ojczyznę kochasię nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna".(Ania Kubera)Kraj ojczysty jest dla mnie domem, w którym. zawsze czuję się _bezpiecznie. Wiem, że jeżeli byłabym zmuszona wyjechać poza granice państwa, tęskniłabym i nie czułabym się dobrze. W Polsce mam rodzinę i wielu przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Tu mieszkam, uczę się i wychowałam. Wiem, ze zawsze mogę szczęśliwa powracać z podróży do ojczyzny. (Klaudia)Dla mnie jako patriotki mój kraj jest miejscem, gdzie się urodziłam i wychowuję. Staramsię godnie reprezentować jego barwy, w każdym zakątku bronić go. Flaga Polski jest dla mnie światełkiem na końcu ciemnego tunelu, a hymn "Mazurek Dąbrowskiego" - głosem, który mną pokieruje, gdy nie będę mogła się odnaleźć. Znaczy to dla mnie tyle, ile to, kim jestem. Urodziłam się w Polsce, moi rodzice są Polakami i moje dzieci będą Polakami. Polska jest moim domem. Tu mieszkam, uczę się, bawię i robię wszystko to, na co mam ochotę. Bycie Polką znaczy dla mnie bardzo dużo. Wiem skąd pochodzę. Nie jestem byle kim. Polska jest czymś i ja jestem kimś. Polska jest moją matką. Jeśli coś dotyczy jej, to tak samo jakby dotyczyło czym dla was jest Polska? (piosenka – śpiewa zespół z 6a z muzyką)Pytasz mnie, co właściwie cię tu trzyma,Mówisz mi, że nad Polską szare mnie, czy rodzina, czy dziewczyna,I cóż ja, i cóż ja odpowiem ci?Może to ten szczególny kolor nieba,Może to tu przeżytych tyle to ten pszeniczny zapach chleba,Może to pochylone strzechy Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach,Może przed domem ten wiosenny zapach bzów,Może bociany co wracają tu do gniazda,Coś, co każe im powracać to zapomniana dawno gdzieś muzyka,Może melodia, która w sercu cicho brzmi?Może mazurki, może walce Fryderyka,Może nadzieja doczekania lepszych mi, ze inaczej żyją ludzie,Mówisz mi, że gdzieś ludzie żyją mi krótki sierpień, długi grudzień,Mówisz mi długie noce, krótkie mi, słuchaj stary –jedno życie,Mówisz mi – spakuj rzeczy wyjedź mi wstań i spakuj się o świcie,Czy to warto tak pod górę, tak pod Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach...Narrator teraz dla bardzo uważnych – niespodzianka. Za chwilę chętni uczniowie otrzymają kartki na których znajduje się kilka pytań dotyczących Mazurka Dąbrowskiego. Odpowiedzcie na nie, podpiszcie kartki i wrzućcie je do skrzynki znajdującej się w bibliotece. Czekamy do .........................Dla najlepszego uczestnika – Paradowska, Agata Łogin-SzczepańskaUmieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka").
Gra Tumska o św. Adamie Chmielowskim okazała się doskonałym, kreatywnym sposobem na poznanie tej niezwykłej postaci. W sobotę 23 września w ramach XX Dolnośląskiego Festiwalu Nauki na Ostrowie Tumskim Papieski Wydział Teologiczny przeprowadził grę: "Piękno człowieka: piękno sztuki i piękno miłości. Brat Albert (Adam Chmielowski) jako nauczyciel uważności, twórczości i bezinteresownej pomocy". Na pomysł takiego rodzaju aktywnego poznania unikatowej i świętej postaci Brata Alberta wpadła dr Agnieszka Lisiecka-Bednarczyk z Katedry Historii Pedagogiki PWT, która stworzyła także scenariusz gry. W organizację i realizację włączyli się pracownicy Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta we Wrocławiu, studentki III roku pedagogiki PWT oraz słuchacze z Centrum Kształcenia Ustawicznego. Gra nie tylko dotyczyła osoby AdamaChmielowskiego, ale także w założeniu pogłębiała umiejętności rozwiązywania wyzwań komunikacyjnych. Poszczególne zadania wymagały kreatywności i własnej twórczości oraz integracji podczas pracy w grupie. Mimo że dzień okazał się deszczowy, na starcie Gry Tumskiej stanęli uczniowie Szkoły Podstawowej z Czernej oraz harcerki Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Każda drużyna otrzymała specjalną kartę, na której zbierała punkty za wykonanie zadania. Te z kolei poruszały trzy płaszczyzny. Po pierwsze uważność, która cechowała Brata Alberta. Jako malarz potrafił bowiem długo obserwować ludzi, ich twarze, otaczającą przyrodę. Dalej twórczość - każdy z nas posiada pewne zdolności twórcze, jednak rozwijanie talentu to czasami ciężka praca, codzienne zmagania z techniką itd. Wiedział o tym Adam Chmielowski, który swoją pasję rozwijał, studiował. Przeznaczał wiele czasu na przygotowanie i malowanie obrazów. I po trzecie: bezinteresowna pomoc. Pomaganie innym i obdarowywanie najbliższych może sprawiać wiele radości. Święty Brat Albert pokazuje nam, jak pomagać dobrze, autentycznie, nie tylko z litości czy z powodu wyrzutów sumienia. Po wykonaniu zadań uczestnicy udali się na słodki poczęstunek oraz kawę i herbatę przygotowane przez PWT. W sali można było obejrzeć twórczość bezdomnych - podopiecznych Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Gdy obie drużyny zakończyły rozwiązywać zadania, Marek Oktaba z Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta wygłosił podsumowującą prelekcję o głównym bohaterze Gry Tumskiej. Cała inicjatywa doskonale wpisała się w obchodzony obecnie w Kościele katolickim (od 25 grudnia 2016 do 25 grudnia 2017 r.) Rok św. Brata Alberta. « ‹ 1 › » oceń artykuł
Scenariusz przedstawienia teatralnego „ Witajcie w naszej bajce” Scenariusz: mgr Magda Serafin Cele główne: – popularyzacja twórczości teatralnej dzieci – promocja literatury polskiej oraz obcej wśród dzieci – rozwijanie kreatywności scenicznej dziecięcych grup teatralnych. – integracja dzieci oraz nauczycieli i wychowawców z różnych placówek oświatowych na terenie gminy Kępno Cele szczegółowe: rozwijanie u dzieci umiejętności wspólnego planowania działań dla uzyskania pozytywnego efektu i odczuwania satysfakcji, angażowanie dzieci w przygotowanie i zgromadzenie rekwizytów w odpowiednim miejscu prezentowanie umiejętności wokalnych, tanecznych i teatralnych stosowanie wzorców pozytywnych zachowań nabytych w przedszkolu w stosunku do kolegów i przybyłych gości Metody: – twórcze – słowne – czynne Formy: indywidualna, grupowa Pomoce: Stroje: narratorów, Jasia, Małgosi, Smerfów, Kopciuszka, Wróżki, Księcia, Krasnoludów, Królewny Śnieżki, Czerwonego Kapturka, Wilka Rekwizyty: Koszyk, kwiatki, pantofelek, różdżka, jabłko, lekarstwa itp. krajobraz polany (element scenografii) Literatura: „Spotkanie bajek”- inscenizacja T. Fiutowskiej (fragmenty) Utwory muzyczne, piosenki: „W krainie baśni”( Moje 6 lat – zajęcia Cz. 2, płyta CD, utwór16) „Duet kosów nad leśnym strumieniem” (Dotyk ciszy- śpiew wiosny) „To jest Smerfów świat” „My jesteśmy Krasnoludki” „ Czerwony Kapturek”- słuchowisko radiowe „ Bajka różne ma imiona” (Moje 6 lat – zajęcia Cz. 2, płyta CD, utwór20) Uwagi: role narratorów mogą przyjąć dzieci, które są postaciami bajkowymi do udzielania odpowiedzi angażujemy publiczność I. POWITANIE – recytacja wiersza Witamy wszystkich miłych gości Na przedszkolnej uroczystości. Za chwileczkę na tej scenie Odbędzie się wielkie przedstawienie. Przedstawienie czas rozpocząć Proszę, by wygodnie spocząć. Przyjdą znakomici goście Oklaskami ich zaproście. II. PIOSENKA – „ W KRAINIE BAŚNI” Zapraszamy dzieci do krainy baśni, Gdzie słoneczko świeci, Gdzie gwiazda nie gaśnie. Przypomnijmy sobie, Razem jeśli chcecie, Bajki kolorowe – najpiękniejsze w świecie. W baśni bajka nie zna granic, W sercach dzieci ma swój dom. Jak mieć uśmiech i jak taniec, Jak piosenki naszej ton. Ref.: Raz ,dwa, tra, la, la każde dziecko bajki zna. ( 2x) III. NARRATOR – WIERSZ Dziś jest wielkie święto bajek. Żadna w książce nie zostaje: Pędzą sobie leśną drogą, By w to święto pobyć z sobą. Jak uważnie popatrzycie I uważnie posłuchacie, Gdy się tu za chwilę zjawią, To z pewnością je poznacie. Całą bajkę mam już w głowie. Zaraz tu sprawdzicie sami. Oto dzieci: znaczą drogę okruchami. – melodia „ Cisza w lesie” IV. „ JAŚ I MAŁGOSIA” – melodia „ Cisza w lesie” Małgosia: Jak przyjemnie jest w tym lesie Czas bardzo szybko upływa Nasze słowa wiatr niesie A ptaszyna nas przyzywa Jaś: Oj!!! Siostrzyczko, zgubiliśmy drogę Mnie bolą nogi, dalej iść nie mogę Małgosia: Nie płacz braciszku Jest tu domek w oddali Maleńki domek i światełko się pali Chodź idziemy zobaczyć co będzie dalej. V. „ SMERFY” w oddali słychać melodię piosenki „ To jest smerfów świat” Na scenę wychodzą dwie Smerfetki „Smerfetka” My jesteśmy małe Smerfy, domki mamy pod grzybkami, a ubranka niebieściutkie, jak wiosną niebo czyściutkie. Gdzie się wszyscy podziali, czemu tu nikogo nie ma!. No nie ma nikogo, nie widzę, no gdzie poszli? Ojej! może im się coś stało? Biegnę zaraz do domu i sprawdzę to!!! * Smerfy się wyłaniają i śpiewają piosenkę „To jest smerfów świat” „ To jest Smerfów świat” La la la la la la to jest Smerfów świat! Najpiękniej wita was Smerfów świat! Tam, gdzie zielony las polany tuli łan, Tam jest kraina co niebieską flagę ma. La la la la la la to jest Smerfów świat! Najpiękniej wita was Smerfów świat! I zwiedzaj z nami Smerfów świat, a jeśli boisz się, pod łóżkiem lepiej siedź. Tu poznasz dziwnych przygód smak! Bo nawet mrówka wie, że każdy smerfny Smerf nie cierpi nudy lubi śmiech! La la la la la la to jest Smerfów świat! Najpiękniej wita was Smerfów świat! Tu jest nasz Papa Smerf co zawsze uczy nas, by innym pomoc nieść i sercem mierzyć świat. La la la la la la to jest Smerfów świat! Najpiękniej wita was Smerfów świat! I ty wejdź z nami w Smerfów świat, a jeśli boisz się, pod łóżkiem lepiej siedź. Tu poznasz dziwnych przygód smak! Bo nawet mrówka wie, że każdy smerfny Smerf nie cierpi nudy lubi śmiech! VI. „ KOPCIUSZEK” NARRATOR – melodia spokojna Z innej bajki goście idą, Czy ich wszyscy dobrze widzą? WRÓŻKA Czy to dziewczę wszyscy znacie? Czy ją jeszcze pamiętacie? Ja historię jej opowiem. Kiedy była sama w domu, Przyszłam do niej pokryjomu. Tą laseczką pomachałam, Na bal pannę wnet wysłałam. KOPCIUSZEK Teraz wiem, po co są bale !! bawiłam się doskonale ! Tam spotkałam królewicza, A bal cały mnie zachwycił. KSIĄŻĘ : – Takie to książęce życie. Lecz czas dojrzeć. Szukam żony. Tobą jestem zachwycony, więc….. ( zaczyna bić zegar) KOPCIUSZEK: – Och, nie !! Północ już wybija, to, co piękne szybko mija. Muszę biec, pa,pa, mój książę! (wybiega zostawiając go książę i zaczyna biec w miejscu ) KSIĄŻĘ: – Nie dogonię jej, nie zdążę ! ! Co to była za dziewczyna ? Czy tu mieszka jej rodzina ? Czy ktoś zna ją ? GOŚCIE (razem) : – NIE, nie znamy !!! KSIĄŻĘ: – Więc od dzisiaj jej szukamy. (rzuca butem, Pantofelek zabierajcie, łapie posłaniec) wszystkim pannom przymierzajcie. Na którą pasować będzie, ta mą żoną w zamku będzie ! ! ! NARRATOR Wiecie, o kim mówi wróżka? Tak, królewicz wziął za żonę biednego…. DZIECI Kopciuszka! VII. „ KRÓLEWNA ŚNIEŻNA I 7 KRASNOLUDKÓW” NARRATOR ( AMELIA, ZOSIA) Dużo gości z innej bajki. To dziewczynka i krasnalki. Wchodzą krasnoludki i śpiewają piosenkę: „ My jesteśmy krasnoludki” 1. My jesteśmy krasnoludki hopsa sa, hopsa sa pod grzybkami nasze budki oj tak tak, oj tak tak jemy mrówki, żabie łapki oj tak tak, oj tak tak a na głowach krasne czapki- to nasz znak, to nasz znak Gdy ktoś zbłądzi to trąbimy tru tu tu, tru tu tu, gdy ktoś senny to uśpimy lu lu lu, lu lu lu. 3. Gdy ktoś skrzywdzi krasnoludka oj joj joj, oj joj joj to zapłacze niezabudka oj joj joj, oj joj joj KRASNAL 1 Bardzo piękna. KRASNAL 2 Pracowita. KRASNAL 3 Prać potrafi. KRASNAL 4 Książki czyta. KRASNAL 5 Sprzątać umie. KRASNAL 6 Śpiewa pięknie. KRASNAL 7 Sprawdza czy są czyste ręce. KRASNAL 1 Dobrze z nią nam razem było. KRASNAL 2 Aż nieszczęście się zdarzyło. KRASNAL 3 Otruć ją macocha chciała. KRASNAL 4 Zatrute jej jabłko dała. KRASNAL 5 Złe macochy są na świecie. KRASNAL 6 Nie udało jej się przecież. KRASNAL 7 Wszystko dobrze się skończyło. I wesele się odbyło. NARRATOR Z królewiczem w zamku mieszka bo to jest… DZIECI Królewna Śnieżka! Królewna Śnieżka Znalazłam swoje miejsce, Przyjaciół tutaj mam, I jestem tak szczęśliwa, Że krasnoludki i królewicza znam. Moi drodzy gdy potrzebujecie krasnoludków, by na zajęciach wam pomogły to powiedźcie po cichutku: zjaw się mały krasnoludku! VIII. „ CZERWONY KAPTUREK” NARRATOR – melodia „ Czerwony Kapturek” Była sobie raz dziewczynka Śliczne imię miała Czy już wiecie kto to taki Jak się nazywała? Na scenę wchodzi Czerwony Kapturek i śpiewa piosenkę, a wilk czai się za krzakiem. Czerwony Kapturek , tak ją nazywa świat Czerwony Kapturek w szuwarach gwiżdże wiatr Czerwony Kapturek szeleszcząc szepce liść Czerwony Kapturek i ty ją spotkasz dziś CZERWONY KAPTUREK Kapturek, Kapturek Czerwony Kapturek Ta śliczna dziewczynka to ja. /2x/ WILK Dzień dobry Czerwony Kapturku. CZERWONY KAPTUREK Dzień dobry wilku. A dlaczego masz takie wielkie uszy? WILK Żeby cię lepiej słyszeć Czerwony Kapturku. CZERWONY KAPTUREK Wilku, a dlaczego masz takie wielkie oczy? WILK Żeby cię lepiej widzieć Czerwony Kapturku. CZERWONY KAPTUREK Wilku, a dlaczego masz takie wielkie zęby? WILK Żeby się pięknie do ciebie uśmiechać. CZERWONY KAPTUREK Popatrz wilku, ile kwiatów wokoło, zerwijmy je, zrobimy piękny bukiecik i pójdziemy do babci w odwiedziny. Zrywają kwiaty i wychodzą IX. ZAKOŃCZENIE Na scenę wchodzą wszyscy aktorzy i na zakończenie mówią: Bajka zawsze na was czeka W bibliotece moi mili ! Więc książeczki pożyczajcie Nie czekajcie ani chwili. X. PIOSENKA „ BAJKA RÓŻNE MA IMIONA” Bajka różne ma imiona Różną nosi postać Lecz jest zawsze roztańczona Barwna i radosna. Ref.: Bajka, bajka, bajka Różne ma imiona Jak niezapominajka Dziecięcy ma jej świat. Bajka, bajka, bajka Radosny jasny dom Jak jasny promyk światła Kochamy wszyscy ją. Gości w sercach wszystkich dzieci Łzy na uśmiech zmienia I słoneczkiem jasnym świeci W najskrytszych marzeniach XI. WIERSZ „ŻEGNAJCIE” Żegnajcie nam goście, Żegnajcie nam mili, O więcej nie proście Bośmy już skończyli.
scenariusz przedstawienia o bracie albercie