Jeśli kontynuujesz podróż z Wyspy Południowej Nowej Zelandii, to trasę zaczniesz w stolicy Nowej Zelandii – Wellington. Jeśli masz czas, to w Wellington możesz spędzić tu jeden lub dwa dni a jeśli dodatkowo jesteś fanem Władcy Pierścieni udaj się na krótką wycieczkę do Miramar pod Welligton – jest to miejsce, gdzie filmowano jaskinię Golluma – prawdziwa nazwa to Formularz wniosku o wizę do Nowej Zelandii, aby ubiegać się o wizę NZeTA. Zapoznaj się ze wszystkimi szczegółami, aby wypełnić Formularz zgłoszeniowy Nowa Zelandia Eta (NZeTA) i zaplanować podróż do Nowej Zelandii. Taka praca zawsze mi się marzyła w Nowej Zelandii, bo większość blogerów, których obserwowałam, właśnie tak pracowało. Brzmiało jak przygoda. Znaleźliśmy ogłoszenie, że szukają pary lub dwóch osób, do pracy w pensjonacie/hotelu w pobliżu Tongariro National Park (wulkany itp). Szybko wysłaliśmy im nasze CV, a potem od razu Dowiedz się, jak wyemigrować do Nowej Zelandii jako operator maszyny bindującej w 2023 r. Sprawdź, czy się kwalifikujesz i jak zwiększyć swoje szanse. Aby dowiedzieć się więcej o tym, jak zarabiać za przeprowadzkę do Nowej Zelandii, Sprawdź ten przewodnik! # 6. Chattanooga, Tennessee . Tennessee oferuje wszystkim specjalistom ds. technologii do 11,250 XNUMX USD na przeprowadzkę. KiU18yV. Nie ma drugiego takiego kraju, który rozpala zmysły tak jak Nowa Zelandia. Bajkowa przyroda, rajskie plaże, ośnieżone szczyty gór to tylko ułamek piękna Nowej Zelandii, do której podróż to nie lada wyzwanie logistyczne. Dlatego też korzystając z naszego czteromiesięcznego doświadczenia z krainy hobbitów postanowiliśmy Wam pomóc w przygotowaniach. Od teraz wszystkie niezbędne informacje znajdziecie w jednym Polski wyjeżdżający do Nowej Zelandii na okres nie dłuższy niż trzy miesiące mogą poruszać się po kraju w ramach ruchu bezwizowego. Ruch ten nie obejmuje jednak przyjazdów w celu podjęcia pracy oraz studiów jednak dostać się na teren Nowej Zelandii należy spełnić kilka warunków:paszport ważny przynajmniej 3 miesiące od daty opuszczenia NZwykupiony powrotny bilet lotniczyśrodki finansowe na pokrycie pobytu w NZ (1000NZD/m-c na osobę)nieposzlakowana opiniaJeżeli planujemy pobyt w Nowej Zelandii dłuższy niż 3 miesiące lub chcemy tam pracować, należy wyrobić wizę. Można to zrobić online, wystarczy mieć nieco cierpliwości i krok po kroku przejść przez kolejne z wymagań na portalu Bądźmy przygotowani na wypełnianie różnych formularzy i dodawanie załączników, jak chociażby wyciąg z konta bankowego (Pamiętajmy, żeby zasilić je zgodną z wymaganiami sumą. A czy owa suma będzie tam cały czas czy zniknie po godzinie… to już zupełnie inna historia).Za wizę oczywiście trzeba zapłacić. Wszystko zależy od rodzaju wizy o jaką się ubiegamy, ale powinniśmy liczyć około 250 NZD. Czas oczekiwania też jest różny w zależności od wizy. Najkrótszy to kwestia 2 tygodni, ale na niektóre rodzaje wiz poczekamy znacznie dłużej. Pełne informacje o czasie oczekiwania i kosztach również zamieszczone są na portalu otrzymujemy online. Trzeba ją po prostu wydrukować i przedstawić na w trakcie wyprawy, w Nowej Zelandii zmienili zdanie i planowany pobyt chcieli przedłużyć, to również jest możliwe. Będąc już na miejscu możemy wypełnić potrzebne dokumenty i przesłać je online lub złożyć w odpowiednim Zelandia to najdalej oddalony kraj od Polski. Nie może więc dziwić fakt, że loty do kraju Kiwi to dość duży ma bezpośrednich połączeń między Polską a Nową Zelandią. Czeka nas przynajmniej jedna lub więcej przesiadek. Wraz z ich wzrostem spada często cena lotu, choć całkowity koszt i tak każe nam się kilka razy zastanowić, czy na pewno chcemy lecieć do Nowej Zelandii. Oczywiście można polować na okazje, bo i takie zdarzają się w tym przypadku. Jeśli będziemy zdeterminowani to z pewnością trafimy na loty w granicach 2-2,5 tys. złotych w dwie jednak nie chcemy codziennie spędzać długich godzin przed komputerem, to musimy przygotować się na dużo wyższe wydatki. W przypadku Nowej Zelandii ceny lotów możemy podzielić na dwa sezony: zimowy i wybierzemy okres od maja do września, możemy znaleźć loty w okolicach 4 tys. złotych od osoby w dwie jednak zdecydujemy się na okres letni w Nowej Zelandii, musimy przygotować się na koszt do 6 tys. złotych od osoby za lot w obie Zelandia ma dość restrykcyjną politykę jeśli chodzi i rzeczy, które chcemy wwieźć na terytorium kraju. Na cenzurowanym jest chociażby jedzenie, przedmioty drewniane, czy używany sprzęt outdoorowy. Te wszystkie rzeczy (pełna lista tutaj: należy zgłosić, bo schowana w kieszeni kanapka może narazić nas na poważne problemy. Sugerujemy po prostu nie wwozić żadnego jedzenia, a sprzęt bardzo dokładnie wyczyścić… albo dla świętego spokoju jednak poinformować o jego istnieniu 🙂PRZEMIESZCZANIE SIĘLoty wewnątrzkrajowe:Pomiędzy największymi miastami Nowej Zelandii loty oferuje linia Air New Zealand lub australijski przewoźnik Jetstar. Za rejs zapłacimy zazwyczaj od 100 autobusowa to podstawowy i najlepiej rozwinięty transport w Nowej Zelandii. Największy przewoźnik to linie InterCity, które stopniowo opanowują całą to mało popularny i drogi środek transportu w Nowej Zelandii. Rzadko kursujące pociągi nie stanowią alternatywy dla dużo szybszych i częstszych połączeń lotniczych i autobusowych, jednak kolej w Nowej Zelandii to dla turystów przede wszystkim następna z atrakcji tego kraju. Najbardziej znany odcinek to „TranzAlpine”, oferowany przez przewoźnika Kiwi Rail. Trasa nazywana najpiękniejszą na świecie, prowadzi z Christchurch do Greymouth, choć przygodę można też zacząć na stacjach pośrednich. W trakcie czterogodzinnej podróży w komfortowych warunkach możemy podziwiać cudowne widoki Wyspy samochodu:Choć może się to wydawać dziwne, wybierając się do Nowej Zelandii na okres dłuższy niż jeden miesiąc, warto zastanowić się nad zakupem własnego środka transportu. Jest to na tyle popularny sposób zwiedzania kraju, że bez trudu znajdziemy innych turystów, którzy akurat chcą sprzedać swoje auto lub busa. Oprócz własnego i niezależnego transportu, zyskujemy przy okazji miejsce W Nowej Zelandii nie ma obowiązku wykupu ubezpieczenia OC, dzięki czemu odchodzą nam dodatkowe koszty, a papierologia związana z zakupem auta ograniczona jest do Zelandia to raj dla autostopowiczów. Z racji niewielkiej liczby mieszkańców, w szczególności na Wyspie Południowej, każdy (no prawie…) samochód zatrzyma się by zabrać nas do upragnionego Zelandia oferuje 2500 km szlaków rowerowych, zatem każdy miłośnik dwóch kółek znajdzie tu coś dla siebie. Spośród 23 szlaków znajdziemy: Alps 2 Ocean, The Old Ghost Road czy West Coast nie ma lepszego sposobu, by poznać dzikie oblicze Nowej Zelandii. Z wielu szlaków trekkingowych na czoło pod względem poziomu trudności wysuwa się Te Araroa. Szlak ten, o długości 3 tyś. km, prowadzi przez cały kraj. Nie musimy jednak od razu celować w ekstremalne wyczyny. Z łatwością znajdziemy ciekawe jedno- lub kilkudniowe trasy trakkingowe. Wśród nich prym wiodą tzw. Great Walks. To szlaki, które ze względu na ich szczególne piękno i popularność są specjalnie chronione, dlatego liczba wędrowców jest ściśle ograniczona, a wykupienie miejsc noclegowych na campingu lub w schronisku to obowiązek. Skutek jest taki, że aby otrzymać pozwolenie na wejście na szlak, trzeba dużo wcześniej zarejestrować się na stronie nowozelandzkiego DOC-u (Department of Conservation) i przygotować na wysoką opłatę. Jeśli zależy nam na takim trekkingu, warto zainteresować się tym tematem dużo wcześniej i śledzić informacje na stronie, bo pula miejsc potrafi rozejść się bardzo jednak dwa światełka w tym DOC-owym tunelu:) Po pierwsze, pozwolenie na przejście niektórych szlaków jest rzeczą sezonową i poza sezonem możemy zrobić to bez rejestracji i za darmo (lub dużo taniej). Po drugie, bardzo często w pobliżu Great Walksów znajdują się bezpłatne alternatywy, które dostarczyć mogą nam równie wspaniałych wrażeń. Choćby ultra-popularny Milford Track może zostać zastąpiony innym pięknym szlakiem w regionie przedostać się z jednej wyspy na drugą nie ma skuteczniejszego transportu od promu. (Choć warto sprawdzić czy lot nie okaże się dobrą alternatywą). Czas rejsu z Picton do Wellington lub w drugą stronę to 3,5h. Koszt 65NZD za osobę; od 208NZD za samochódNie warto się też ograniczać do przepraw między wyspami. Wspaniałym przeżyciem jest rejs po Zatoce Milforda czy Bay of Islands. Zwiedzając Auckland można zastanowić się też nad przeprawą na drugą stronę zatoki i zamiast autobusu wybrać dużo szybszy prom. Płynąc do Devonport i z powrotem zapłacimy 12,50 samochodów:Bardzo popularny sposób na zwiedzanie Antypodów. W każdym większym mieście znajdziemy firmę wypożyczającą samochody. Jucy- to sieć, która niemalże zdominowała rynek. Ceny przystępne jak na Nową Zelandię. Podstawą do wypożyczenia samochodu jest międzynarodowe prawo kto zdecydował się na zakup samochodu lub wypożyczenie kampera ma problem z głowy, no chyba, że od czasu do czasu chce się umyć… W Nowej Zelandii wszyscy znajdą coś dla siebie. Zarówno ci, którzy stawiają na luksus i nie żal wydać im paręset złotych więcej jak i ci, którzy postanowili zobaczyć Antypody wydając jak najmniej. Skupimy się jednak na tych drugich, bo ci pierwsi znajdą nocleg bez i kempingiDo najtańszych miejsc noclegowych zaliczają się hostele, w tym sieć Budget Backpakers Hostels- BBH. Cena za noc waha się od 25 do 50 NZD/os. w zależności od lokalizacji jak i standardu pokoju. Ciekawą alternatywą dla hosteli są kempingi w Nowej Zelandii. Oprócz możliwości rozbicia namiotu na polu (ok. 15NZD/os.), jest możliwość skorzystania z domków, w których wyśpimy się na łóżku w cenach zaczynających się od 35NZD/ górskieWędrując po licznych szlakach Nowej Zelandii natkniemy się na chatki bezzałogowe ( hut). Za wyjątkiem tych znajdujących się na opisywanych wcześniej Great Walksach, za które zapłacimy więcej, nocleg w tych schroniskach górskich to koszt ok. 5NZD. Jeżeli zakładamy, że przez większość czasu będziemy nocować w chatkach, warto wcześniej kupić Backcountry Hut Pass- kartę uprawniającą do korzystania ze schronisk w Nowej Zelandii. Kartę można wyrobić w każdym punkcie Departament of Conservation, a jej koszt to 92 NZD na 6 miesięcy lub 122 NZD na cały rok. Jeśli nie jest nam jednak potrzebny „chatkowy paszport”, musimy pamiętać, że za „spontaniczny” nocleg w schronisku nie zapłacimy na miejscu, ponieważ nie można tam zostawić pieniędzy (zapewne z racji tego, że bezzałogowe chatki stałyby się łatwym łupem dla złodziei). Trzeba zostawić zakupiony wcześniej bilet, dlatego warto sprawdzić stronę internetową Department of Conservation, gdzie znajdują się wszystkie informacje o cenach i miejscach, w których zakupić możemy można podzielić na trzy kategorie:a) chyba jednak rozbiję namiot- schroniska których okres świetności przypadał chyba na czas gorączki złota. Dziś oprócz paleniska, płynącego obok strumyka i wysłużonych materacy oferują głównie atrakcje w postaci myszy radośnie skaczących nam po śpiworach, gdy tylko na chwilę próbujemy zmrużyć do braku szczęścia brakuje tylko kablówki- chatki, które oferują nam wszystko co niezbędne, aby wypocząć przed kolejnym dniem na szlaku. Są materace, woda z deszczówki w beczkach, piecyk by napalić, wysuszyć ubrania i ogrzać schronisko. Znajdzie się książka do poczytania, a nawet planszówki czy ja tu zostaję- schroniska typu pełen luksus. Postawione w malowniczym miejscu (choć takie spotykamy na każdym kroku w Nowej Zelandii), z osobnymi sypialniami, piecykiem, a nawet deszczówką z kranu w kuchni. Zazwyczaj są oblegane nie tylko przez wędrowców, ale także przez samych Kiwi, którzy chętnie spędzają w nich weekendy w gronie w terenie całej Nowej Zelandii można bez obaw spać „na dziko”. Jeżeli tylko nie naruszamy czyjegoś terenu lub nie próbujemy rozbić namiotu w miejscach, w których jest to zabronione (niektóre parki narodowe), możemy się spokojnie i zgodnie z prawem namiotowe w Nowej Zelandii są rozsiane gęsto i często. Najpopularniejsza sieć kempingów to „Holiday Parki”, które możemy znaleźć w każdym zakątku kraju. Ich ceny wahają się w granicach 10-15 NZD/os. W ramach kempingów „Holiday Park” możemy również natknąć się na TOP 10- oferujące najlepszą jakość, ale również dużo wyższą cenę (znajdziemy je przy najpopularniejszych atrakcjach i w dużych miastach).Istnieją także małe kempingi. Tu za miejsce na polu namiotowym zapłacimy mniej niż w „Holiday Parku”.JEDZENIEI znów te owiane legendą ceny w Nowej Zelandii. Tak, jest drogo. 3 może 4 razy drożej niż w Polsce, ale to nie znaczy, że trzeba wydawać miliony na jedzenie. Przede wszystkim warto przygotowywać sobie jedzenie samemu, zamiast stołować się w restauracjach czy barach szybkiej obsługi. Jeżeli zatem zdecydujemy się na zakupy w sklepie, aby zaoszczędzić parę groszy, albo centów w tym przypadku, warto wybrać jeden z tych supermarketów: Pak`nSave, Four Square, Countdown lub New World. Mimo wysokich cen nawet w supermarketach warto zapolować na kilka produktów charakterystycznych dla Nowej manuka- przy odrobinie szczęścia można trafić na „atrakcyjną” promocję- 80NZD za słoikCzekolady Whittakers lub Cadbury- 5-6 NZDWino Malborough- od 10NZDJeżeli jednak wychodzimy z założenia, że jeśli nie zjemy nic lokalnego to podróż możemy uznać na nieważną, to z pewnością nie ominie nas wizyta w restauracji, czy popularnych w Nowej Zelandii take nich z racji brytyjskich wpływów, za w miarę rozsądną cenę zjemy burgera z frytkami smażonymi na głębokim tłuszczu i zawiniętymi w gazetę. Burgery te powoli wyrastają na nowozelandzki specjał. A pół królestwa i rękę księżniczki oddalibyśmy temu, kto wpadł na pomysł dodania plasterka piklowanego buraka (może to byli Australijczycy…). Niejeden przewodnik zapewne zaprowadzi Was na burgera do Queenstown, my jednak ze szczerym przekonaniem polecamy burgery z łososiem w Twizel, miejscowości nieopodal Parku Narodowego Góry nowozelandzkim specjałem są oczywiście owoce morza. Najpopularniejsze to ostrygi wyławiane w okolicach Bluff. Gwarantujemy Wam jednak, że dużo więcej frajdy niż wydawanie bajońskich sum na to danie, sprawi Wam własnoręczne wykopywanie małż Tuatua na plaży (choćby Ninety Mile Beach), które później ze smakiem można zjeść na surowo (tu kwestia kontrowersyjna czy „ze smakiem”) lub po wcześniejszym ugotowaniu na parze (kontrowersji brak).I jeszcze jedna kategoria. Kuchnia azjatycka. Tak, dokładnie! Azjatycka. Nowa Zelandia jest wprost usiana tego typu lokalami, więc jeżeli chcemy zjeść coś ciepłego i zapłacić rozsądną cenę, warto wybrać się czy to na kebab, noodle lub Zelandia uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie. A jeśli zestawimy to z faktami, że wielu mieszkańców wyspy południowej w ogóle nie zamyka domów, przestępczość w wielu miastach jest na zerowym poziomie, a poważne wykroczenia mają miejsce rzadko, to można uznać ten kraj za wymarzone miejsce do zamieszkania. Oczywiście zdarzają się drobne kradzieże, w większości na Wyspie Północnej. Nie warto więc zostawiać cennych rzeczy bez bezpiecznie możemy czuć się od strony drobnoustrojów i wirusów. Od osób podróżujących do Nowej Zelandii nie wymaga się żadnych szczepień. Podobnie nie grozi nam nic ze strony zwierząt. Nowa Zelandia, choć leży blisko Australii, w której „wszystko chce nas zabić”, jest całkowicie wolna od stworzeń czyhających na nasze życie. Oczywiście są sandflies, czyli muszki gryzące gorzej od komarów, które potrafią skutecznie utrudniać zachwycanie się przyrodą. Wystarczy jednak dobry środek odstraszający owady, co uwolni nas od uprzykrzającego życie problemu. W Nowej Zelandii grasują także oposy, które co prawda boją się ludzi, jednak z chęcią zaopiekują się pozostawionym jedzeniem podczas nocowania na wyruszeniem w podróż do Nowej Zelandii warto także zapoznać się z zaleceniami, które zapobiegną ewentualnym problemom (zakrzepica), występującym podczas lotów trwających kilkanaście WYPOCZYNEKNowozelandczycy uwielbiają aktywny wypoczynek. Zresztą nie ma się czemu dziwić. Matka Natura nie skąpiła im miejsc, po których mogliby wędrować, wspinać się, jeździć rowerem, na nartach, pływać, żeglować… i tak moglibyśmy wymieniać bardzo długo. Każdy zatem znajdzie dla siebie szereg atrakcji, z bardzo dobrze przystosowaną infrastrukturą. Jeśli zatem planujemy w Nowej Zelandii poszusować na nartach, warto poszukać stoków na Wyspie Południowej, podobnie jak szlaków trekkingowych po górach, a także tras rowerowych. Z kolei Wyspa Północna sprzyja wszelkim sportom wodnym, począwszy od kajaków (Bay of Island), aż po nurkowanie (Poor Knights). Nowa Zelandia to także stolica skoków na bungee. Kiwi szczycą się tym, że to właśnie w ich kraju wymyślono sportową wersję bungee, a później ją spopularyzowano. Nic więc dziwnego, że niemalże z każdego mostu w Nowej Zelandii można spróbować powalczyć z STRONY INTERNETOWE– – Departament of Conservation- strona departamentu zajmującego się ochroną środowiska oraz dziedzictwa kulturalnego. Niezbędna dla wszystkich, którzy planują zwiedzanie Nowej Zelandii na własną rękę. Znajdziemy tu mapy szlaków oraz ich opisy, informacje o alertach pogodowych, przydatne wiadomości o typowych aktywnościach, a także zarezerwujemy wstęp na popularne płatne szlaki tzw. Great Walks.– – strona oferująca atrakcyjne zniżki na atrakcje turystyczne, transport, wypożyczenie sprzętu sportowego, zabiegi relaksacyjne oraz wizyty w restauracjach. Taki nowozelandzki „groupon”. Z pewnością każdy znajdzie coś interesującego dla siebie. Skip to content Samochody Motocykle Leasing Wymajem pojazdów Serwis Car detaling Transport i logistyka Search Wszystko o motoryzacji na Samochody Motocykle Leasing Wymajem pojazdów Serwis Car detaling Transport i logistyka Search Aktualności Auto przeprowadzkowe- czy warto wynająć firmę przeprowadzkową? Samochód na abonament- na czym polega wynajem auta na abonament? Wypożyczenie kampera- kiedy warto skorzystać z tej opcji? Certyfikat kompetencji zawodowych- co to jest i jak go uzyskać? Jakie kosmetyki samochodowe warto posiadać? Serwis klimatyzacji- kiedy warto udać się na ozonowanie samochodu? Światła w samochodzie- rodzaje oświetlenia samochodowego Prawo jazdy na motocykl- co warto wiedzieć? Leasing operacyjny a finansowy- różnice Historia pojazdu (VIN)- gdzie sprawdzić? czwartek, 28 lipca, 2022 Aktualności Transport i logistyka Wymajem pojazdów Auto przeprowadzkowe- czy warto wynająć firmę przeprowadzkową? Turbonews 28 lutego 2021 Zdecydowana większość dorosłej populacji ma za sobą lub będzie miała proces przeprowadzki. Migracje miejsc zamieszkania osób polegają na zmianie pracy, wyprowadzeniu się od rodziców, wynajmie mieszkania czy też po zakupie … Read More Jak długo trwa ubieganie się o ETA w Nowej Zelandii? To zajmie mniej niż 10 minut, ponieważ wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy, a iVisa zajmie się resztą! Jak mogę ubiegać się o ETA w Nowej Zelandii? Wniosek o ETA w Nowej Zelandii jest naprawdę łatwe. Składa się tylko z trzech kroków: W pierwszym kroku musisz podać ogólne informacje. Musisz także wybrać czas przetwarzania z opcji wymienionych powyżej. Drugi krok wymaga zmiany kroku pierwszego i dokonania płatności. Ostatni krok składa się z kwestionariusza. Mogą być również wymagane inne dokumenty, ale zależy to od indywidualnych okoliczności. Kliknij tutaj, aby rozpocząć. Gdy skończysz, prześlij formularz i zaczekaj, aż ETA dotrze w e-mailu. Jeśli potrzebujesz pomocy w wypełnieniu wniosku, iVisa ma fantastyczną obsługę, z którą możesz zadzwonić 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Co się stanie po złożeniu wniosku? Gdy wniosek zostanie złożony gotowe, otrzymasz e-mailem ETA Nowej Zelandii. Nie ma potrzeby kontaktowania się z ambasadą. Robimy to za Ciebie, aby nie tracić cennego czasu. Następnie przedstaw drukowaną wersję ETA wraz z paszportem po wjeździe do Nowej Zelandii. Czy muszę uzyskać szacowany czas dotarcia dla moich dzieci Tak. Wszyscy obcokrajowcy, którzy chcą podróżować do Nowej Zelandii, potrzebują wizy lub ETA (w zależności od przypadku), nawet dzieci. Jak mogę ubiegać się o przyjęcie do rodziny czy przyjaciół? Możesz ubiegać się o przyjęcie do znajomych lub rodziny, upewniając się, że masz najpierw wszystkie wymagane dokumenty (możesz je zobaczyć powyżej w tym artykule). Jeśli ubiegasz się tylko o jednego znajomego lub członka rodziny, wystarczy złóż wniosek tutaj, wprowadzając swoje dane. W przypadku, gdy chcesz złożyć wniosek o więcej niż jedną osobę, możesz to zrobić, klikając opcję „Dodaj nowego kandydata” w formularzu zgłoszeniowym i wypełniając wymagane informacje. Do Potrzebuję Nowej Zelandii ETA, jeśli podróżuję tranzytem przez Nową Zelandię? Jeśli NIE planujesz opuszczać poczekalni tranzytowej na lotnisku podczas pobytu w Nowej Zelandii, nie musisz mieć ETA . W przeciwnym razie, jeśli chcesz opuścić lotnisko, MUSISZ ubiegać się o ETA w Nowej Zelandii. Skąd mam wiedzieć, czy moja ETA została zatwierdzona? Powiadomimy Cię przez e-mail, gdy tylko rząd Nowej Zelandii zatwierdzi Twój szacowany czas przybycia. Co mogę zrobić, jeśli popełnię błąd we wniosku? Jeśli popełniłeś błąd podczas wprowadzania danych online, prosimy o jak najszybsze skontaktowanie się z naszymi przedstawicielami obsługi klienta za pośrednictwem czatu online, aby Ci pomóc. Twój czas ETA w Nowej Zelandii jest powiązany z numerem paszportu, jeśli już złożyliśmy wniosek, NIE możesz wprowadzać żadnych zmian i będziesz musiał złożyć wniosek ponownie, ale NIE pobierzemy od Ciebie kolejnej opłaty za usługę. Czy korzystanie z iVisa w celu uzyskania mojego ETA w Nowej Zelandii jest bezpieczne? Wiele osób uważa, że wyciek informacji online i że ich dane osobowe mogą dostać się w niepowołane ręce. Jednak nie dotyczy to naszych usług. Zapewniamy maksymalne bezpieczeństwo Twoich danych osobowych inwestując dużo w bezpieczeństwo naszej bazy danych. Twoje dane osobowe nie mogą być bezpieczniejsze. Możesz sprawdzić, co mówią o nas setki zadowolonych klientów. Mam więcej nierozwiązanych pytań, gdzie mogę znaleźć więcej informacji? Aby szybciej rozwiązać problem, kliknij tutaj i zacznij rozmawiając z jednym z naszych przedstawicieli obsługi klienta. Alternatywnie możesz znaleźć więcej informacji i często zadawanych pytań tutaj. Jeśli ktokolwiek zastanawia się nad wyjazdem do Nowej Zelandii, pierwszą rzeczą, która trzeba się zainteresować są oczywiście wizy. O ile zdobycie wizy turystycznej nie stanowi najmniejszego problemu, o tyle każda inna wiza to już bardziej skomplikowany proces. Wydaje Wam się, że perypetie z ZUSem czy skarbówką są męczące? Zapraszamy do starć z Urzędem Imigracyjnym 😛 Dopóki nie zaczęliśmy się starać o nowozelandzkie wizy, nie zdawałam sobie sprawy, ile to może kosztować człowieka nerwów. Cokolwiek by nie myśleć o Unii Europejskiej, to brak granic rozpieścił nas, Europejczyków, na maksa. Dopiero po wyjeździe poza kontynent zderzamy się z brutalną rzeczywistością. Wiz uprawniających do wjazdu, pracy czy studiów w Nowej Zelandii jest wiele rodzajów, my mamy doświadczenie tylko z trzema ich typami – Wizą Work and Holiday, Skill Shortage Work Visa i Partner of a Worker Visa i na nich to się skupimy. Resztę można znaleźć na stronie Immigration NZ, która szczerze powiedziawszy – nie jest za bardzo przystępna. Visitor Visa, Visa waiver i NZeTA Jeśli planujecie przyjazd do Nowej Zelandii tylko w celach turystycznych, zdobycie pozwolenia na wjazd nie stanowi żadnego problemu. Polska znajduje się na liście “visa waiver countries”, co oznacza, że można wjechać do NZ za darmo i podróżować po kraju do 3 miesięcy. Jeśli chcielibyście zostać w NZ dłużej, musicie aplikować o wizę turystyczną, co nie jest ani trudne, ani skomplikowane (aplikuje się online), jednak wiąże się z kosztem 200$ i koniecznością wykonania rentgena klatki piersiowej (kolejne 200$). Prostszym i tańszym rozwiązaniem, gdy planujemy dłuższą podróż po Nowej Zelandii, jest po prostu wyskoczenie na kilka dni do Australii czy na Wyspy Pacyfiku (bilety można dostać już za 300$) i powrót do kraju znowu jako “visa waiver”. Od października 2019 wjazd do Nowej Zelandii stanie się droższy i trochę bardziej skomplikowany, ze względu na wprowadzenie opłaty turystycznej. Nie sądzę, żeby sprawiało to jakieś problemy formalne przy przekraczaniu granicy w przyszłości, ale o tym się dopiero przekonamy. Najbardziej istotną zmianą jest konieczność uzupełnienia wniosku online przed przyjazdem, gdzie będziemy musieli podać nasze podstawowe dane i cel wizyty w kraju. NZeTA (czyli elektroniczne pozwolenie na wjazd do NZ) kosztować będzie 9$/12$, razem z nim trzeba będzie opłacić także IVL (international visitor levy) – podatek turystyczny, w kwocie 35$. Zarówno NZeTA jaki i IVL będą ważne przez 2 lata. Jeśli posiadacie jakąkolwiek nowozelandzką wizę (W&H, Tourist Visa etc), nie musicie dodatkowo płacić ani za eTA, ani za IVL. Przed każdym wjazdem na teren NZ otrzymuje się deklarację celną, na której zaznacza się wwożone do Nowej Zelandii rzeczy. Jest tam kilka pozycji takich jak jedzenie, sprzęt sportowy, sprzęt trekkingowy, leki, nasiona itp. Jeśli coś z nich macie, po prostu zaznaczacie “tak”, a urzędnik powie Wam, czy można to wwozić czy nie. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła w polskich mediach paranoja, że “do Nowej Zelandii nie można wwozić żadnego jedzenia!!! Żadnego!!!” (brawo National Geographic za publikowanie takich głupot). Oczywiście jest to bzdura – kategorycznie nie można wwozić żadnych świeżych warzyw i owoców, dużej ilości serów i miodów (na te są limity), świeże mięso czy owoce morza też nie przejdą, za to przetworzone czy głęboko mrożone już tak. Zastanawiacie się pewnie, kto do jasnej cholery wozi kurczaki czy krewety w samolotach pasażerskich? Zapraszamy na lotnisko w Auckland, szczególnie po wylądowaniu samolotu z Fidżi, Samoa czy Tonga – wyspiarze bardzo lubią przywozić do NZ domowe smakołyki 😛 Konserwy, ciastka, czekolada czy pakowane hermetycznie kabanosy – są jak najbardziej na tak 😛 Kiedyś przywieźliśmy z Rarotongi domowej roboty palusami w jednorazowym pudełku – celnik tylko na nie spojrzał, stwierdził, że wygląda na “properly cooked” i pojechało z nami do domu. Dlatego nie ma co panikować (jak trochę my po przyjeździe tutaj 🙂 ) Jeśli zdeklarujecie posiadanie sprzętu trekkingowego, butów, namiotów czy innych gadżetów sportowych, zostaniecie poproszeni o ich pokazanie. Gdy będą się wydawać brudne, pracownik lotniska weźmie je po prostu do wyczyszczenia i dezynfekcji. Chodzi tu głównie o niewwożenie do kraju żadnych obcych bakterii, które mogą zaszkodzić rodzimym gatunkom. Główna zasada – zdeklarujcie wszystko, co macie; celnicy powiedzą Wam, co można wziąć, a co nie. Jeśli nie, nikt Wam nie będzie wlepiał kary, po prostu trafi do kosza. Co innego, gdy będziecie chcieli bawić się w przemytników ;P Z kolei, jeśli będzie Wam dane lecieć lotem krajowym – to już jest w ogóle wolna amerykanka. Tutaj latanie samolotem po kraju to jak u nas jeżdżenie autobusem czy pociągiem (pewnie dlatego, że tych dwóch ostatnich po prostu tu nie ma:P), więc do bagażu podręcznego nie można zabierać tylko takich najbardziej oczywistych niedozwolonych przedmiotów jak nóż czy butla gazowa:P Za to woda, kosmetyki czy litrowa butelka wina jak najbardziej przejdzie. Work and Holiday Visa Od wizy Work and Holiday rozpoczęła się nasza przygoda z Nową Zelandią. Był to nasz kraj “drugiego wyboru” (pół roku wcześniej nie dostaliśmy wizy do Australii), ale tylko dlatego, że wydawało nam się, iż wizę do NZ jeszcze trudniej dostać. Wiza Work&Holiday uprawnia do przebywania oraz pracy w Nowej Zelandii przez rok. Jest jednak haczyk – pracować u jednego pracodawcy można tylko przez 3 miesiące. Ideą wiz Work&Holiday jest – oficjalnie – ułatwienie młodym ludziom podróży po takich krajach, jak Australia czy Nowa Zelandia i umożliwienie im “dorobienia” w trakcie wyjazdu. Tak naprawdę jest to sposób na sprowadzenie sobie taniej siły roboczej do pracy na farmach czy plantacjach ( w NZ są to plantacje kiwi, awokado czy winnice), ponieważ żaden z mieszkańców tych krajów nie ma ochoty tak pracować za takie pieniądze – klasyk 😛 W większości europejskich krajów wizy Work&Holiday są wydawane od ręki każdemu poniżej 30 roku życia. Oczywiście my, Polacy, jak zwykle musimy mieć pod górkę – nie dość, że jest roczny limit wydawanych wiz (100! słownie sto sztuk! na 36 milionowy kraj, gdzie np choćby Czesi mają ich 200), to jeszcze obowiązuje 3-miesięczny limit pracy u jednego pracodawcy (inne narody oczywiście takich limitów nie mają, a jak!). W praktyce oznacza to, że z taką wizą są bardzo małe szanse na znalezienie pracy gdzieś indziej niż w hostelu czy na farmie. Jakie trzeba spełnić warunki, aby otrzymać wizę? Wymagań nie ma zbyt wiele – trzeba mieć mniej niż 30 lat, paszport ważny więcej niż 6 miesięcy, środki na początek pobytu (ok 4000 NZD) i być “zdrowym” (Polacy muszą obowiązkowo dołączyć rentgena klatki piersiowej do aplikacji, bo najwyraźniej masowo umiera się u nas na gruźlice i jesteśmy na nowozelandzkiej liście krajów o wysokim ryzyku). Pikuś, prawda? Schody pojawiają się gdzieś indziej, a właściwie na samiutkim początku – tak jak już wspominaliśmy wcześniej, limit roczny dla Polski to 100 wiz. Oznacza to, że rozchodzą się one w 15 min ( dosłownie, 15 minut ) po otwarciu internetowej strony z aplikacjami (nowa pula wiz jest co roku wypuszczana pod koniec lutego). Poza tym, serwery wtedy padają, bo wszyscy na raz się rzucają, aby jak najszybciej wypełnić formularz (Mówiąc “wszyscy” mam na myśli przynajmniej z 200-300 osób). Formularz aplikacyjny ma kilka stron, w których trzeba podać swoje podstawowe dane i odpowiedzieć na pytania w stylu “jesteś zdrowy? czy jesteś kryminalistą?”. Jak dokładnie wygląda każda z tych stron możecie podglądnąć na stronie 4evermoments. Jak nam udało się wyklikać 2 spośród 100? Miesiąc przed otwarciem polskiej aplikacji założyliśmy konta na nowozelandzkiej stronie urzędu imigracyjnego i ćwiczyliśmy wypełnianie formularza aplikacyjnego dla jednego z krajów, który nie ma limitów wizowych (jak np Holandia czy Kanada), kasując aplikację, gdy dochodziliśmy do strony z płatnością. Każdy z podpunktów znaliśmy na pamięć, poza tym wypełnienia pól były “zapamiętane” na naszych komputerach. Przed właściwą aplikacją mieliśmy za sobą z ok 50 treningowych “przeklikań” aplikacji, potrafiliśmy to zrobić z zamkniętymi oczami w mniej niż 2 minuty. Podczas właściwej aplikacji serwery były jednak tak obciążone, że zajęło nam to ponad 15 minut – ja byłam już pewna, że po całej zabawie, jednak szczęście nam obojgu dopisało:) Sama wiza aktualnie kosztuje 245NZD ( ok 600 zł). Do tego trzeba doliczyć koszt rentgena, który w Polsce można wykonać tylko w dwóch placówkach, zatwierdzonych przez nowozelandzki rząd – w Warszawie (140 zł) i w Krakowie (250 zł). Różnica w cenie jest znaczna, ale też różni się znacznie poziom usługi 😉 Jeśli macie dużo czasu i liczycie każdy grosz – udajecie się do Warszawy, gdzie trzeba pobujać się między dwoma ośrodkami publicznej opieki zdrowotnej (a wiadomo jak to w Polsce wygląda…:P). W Krakowie rentgena prywatnie organizuje Nowozelandczyk, więc wszystko jest szybko, gładko i sprawnie, do tego można ogarnąć to w sobotę – dlatego też kosztuje dwa razy tyle. Ja robiłam badania w Krakowie, Kuba swojego rentgena załatwiał w Dublinie, właściwie w tej samej cenie. Koszty może wydają się spore, ale to naprawdę nic w porównaniu z innymi wizami tego typu (mam tu na myśli australijskie W&H, przez które też mieliśmy nieprzyjemność przebrnąć:P). Poza tym, zwrócą się po choćby miesiącu pracy w Nowej Zelandii. Plus jest taki, że tak naprawdę nie ponosi się żadnych kosztów do momentu, kiedy praktycznie macie pewność, że wizę dostaniecie. (no chyba, że macie gruźlice :P) Złą informacją ( albo i dobrą, wszystko zależy od tego jak dobrymi domowymi informatykami jesteście) jest to, że już podczas naszej rekrutacji ludzie wymyślali makra/programy, które wypełniały aplikacje za nich. Pewnie teraz krąży ich tyle, że już wszyscy tak wypełniają ten wniosek i ręczni “klikacze” pozostają bez szans:) Edit: podczas naszej lutowej objazdówki po Wyspie Południowej spotkaliśmy kilka osób z poprzedniej edycji W&H (2018 roku) i potwierdziły one, że wciąż można klikać:P Jeśli jesteście zainteresowani aplikacją na W&H w Nowej Zelandii, odsyłamy do oficjalnej strony Nowozelandzkiego Urzędu Imigracyjnego , po dokładniejsze informacje odsyłam na stronę 4evermoments, bo po co pisać dwa razy to samo 🙂 Poza tym, co roku pod ich postem w komentarzach odbywa się gorąca dyskusja ludzi aktualnie ubiegających się o wizę. Poniżej krótkie podsumowanie Wizy Work&Holiday do Nowej Zelandii Kryteria: mniej niż 30 lat trzeba być w dobrym zdrowiu (czyli nie mieć gruźlicy i mieć “czysty” rentgen ) teoretycznie posiadać 4200$ (nam nikt tego nie sprawdzał) bilet powrotny albo środki na powrót (o bilet nikt nie pyta, środki tak jak wyżej ) teoretycznie w wymaganiach jest posiadanie ubezpieczenia medycznego, nikt o nie nie pyta Proces wizowy wypełnienie aplikacji online na stronie immigration i zapłacenie opłaty wizowej ( jeśli podczas aplikacji dotrzecie do strony z płatnością i uda wam się zapłacić, wizę, po spełnieniu reszty formalności, macie zaklepaną; jeśli się spóźniliście i wiz już nie ma, strona z płatnością się nie wyświetli) czekacie na e-mail od NZ immigration, z waszym numerem klienta (potrzebny później u lekarza) umawiacie się na wizytę lekarską w Krakowie bądź w Warszawie, u lekarza wypełniacie Chest X-Ray Certificate. Lekarz założy Wam konto w E-medical, systemie online urzędu imigracyjnego, badania zostają przesłane automatycznie. Od lekarza otrzymujecie numer NZER, który mailem trzeba wysłać do waszego opiekuna imigracyjnego ( od którego otrzymaliście pierwszy e-mail) Et voila! Po 2 tygodniach wiza jest wasza, można jechać zbierać awokado 😉 Nowa pula wiz work&holiday dla Polaków otwiera się w lutym 2020 – jeśli ktoś jest przed 30-stką (a to już bardzo niewielka rzesza naszych znajomych ;D) to zakasywać rękawy i aplikować! Warto pomieszkać w tym kraju choć na chwilę, żeby zobaczyć jaki jest piękny i na własnej skórze przekonać się, jak może być denerwujący;) Long Term Skill Shortage List Work Visa Po przyjeździe do Nowej Zelandii na wizie Work and Holiday Kuba nie miał żadnych problemów ze znalezieniem pracy, ja miałam trochę ograniczone pole manewru i pracy w zawodzie nie dostałam (3-miesięczny okres pracy był zawsze przeszkodą), ale z “jakąkolwiek” pracą biurową nie było problemu. Podczas studiów nasłuchaliśmy się wiele razy o tym, jak to Australia i Nowa Zelandia to raje dla geodetów (w odróżnieniu od Polski), jednak wiecie jak to jest – ludzie rożne rzeczy opowiadają, nie do końca zawsze warto w to wierzyć, dopóki się samemu nie zweryfikuje. My zweryfikowaliśmy i możemy oświadczyć, że to w 100% prawda:P Geodeci i inżynierowie w tym kraju mają ogromne wzięcie, Kuba po tygodniu w NZ miał 3 oferty pracy, jego pracodawca od razu wyraził gotowość do wsparcia go w aplikowaniu o wizę pracowniczą. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy, że zostaniemy trochę dłużej w NZ niż początkowo było to zaplanowane i rozpoczęliśmy proces aplikacji. Kuba zaaplikował o Long Term Skill Shortage List Work Visa. Jest to wiza dla osób, które posiadają już ofertę pracy od nowozelandzkiego pracodawcy, co w większości przypadków równoznaczne jest z tym, że przebywacie w Nowej Zelandii. Nowozelandczycy mają duże opory przed zatrudnianiem ludzi na odległość. Kuba wysyłał sporo CV jeszcze z Polski, bez odpowiedzi. Tak jak wspominałam wcześniej, na miejscu po tygodniu miał 3 oferty pracy. ( co nie znaczy, że się nie da tego załatwić na odległość, czytaliśmy w internetach tez o takich historiach 🙂 na pewno warto próbować). Poza tym, wasz zawód musi znajdować się na liście Long term skill shortage. Lista jest aktualizowana co roku, a ponieważ z roku na rok Nowa Zelandia zaostrza przepisy imigracyjne, lista ta staje się tez coraz krótsza. Jeszcze w 2017 roku był na niej dzisiaj już go nie znajdziecie. Oferta pracy w zawodzie z listy “Essential Skills” to podstawa, od której zaczynamy proces aplikacji i całą papierologię. Dokumenty, które będą Wam potrzebne do aplikowania ( oprócz wypełnionego wniosku;) ) kopia paszportu health check – pełne badania zdrowotne (z prześwietleniem), które kosztują ok 300 NZD. Jeśli posiadacie X-ray z aplikacji o poprzednią wizę (jakąkolwiek nowozelandzką), nie starszy niż rok, możecie go użyć i oszczędzi wam to wydatku 100$. Jeśli robicie badania w Nowej Zelandii, macie mnóstwo ośrodków do wyboru. W Polsce będzie to znowu Kraków albo Warszawa. Listę placówek można sprawdzić tu. W Nowej Zelandii znalezienie wolnego terminu na badania nie powinno zająć więcej niż 2-3 dni. zaświadczenie o niekaralności z każdego kraju, w którym mieszkaliście dłużej niż rok ( w Polsce można to bardzo prosto załatwić przez e-puap, a potem przetłumaczyć online. Kuba w Irlandii mieszkał 11 miesięcy i kilka dni, także dzięki takiej luce w prawie nie musiał się użerać z irlandzkim systemem ;D) nowozelandzka umowa o pracę na pełen etat oraz aplikację uzupełnioną przez waszego pracodawcę. Musi on wykazać w niej, że próbował zatrudnić wcześniej Nowozelandczyka na tę pozycję. U Kuby nie stanowiło to problemu, bo naprawdę ogłoszenie o pracę wisiało przez kilka miesięcy na Seek’u. kopie dyplomu studiów po angielsku, poświadczającą odpowiednie kwalifikacje w zawodzie. Ten punkt dla większości nie powinien stanowić problemu, ponieważ Nowa Zelandia akceptuje większość dyplomów polskich uczelni… większość… Pełną listę możecie znaleźć tutaj, tak się składa, że jest tam np. Uniwersytet Zielonogórski czy Katolicki Uniwersytet Lubelski, ale AGH-u na niej nie ma:P jeśli zaliczacie się do grona tych AGH-owych (czy innych) nie-szczęśliwców, wasza aplikacja wydłuży się o kolejny miesiąc i zdrożeje o 700$, ponieważ będziecie musieli akredytować swój dyplom w New Zealand Qualifications Agency. poświadczenie poprzedniego doświadczenia zawodowego, czyli świadectwo pracy po angielsku bądź rekomendacje od poprzedniego pracodawcy jeśli wasz zawód znajduje się na liście nowozelandzkich zawodów wymagających rejestracji, poświadczenie jej uzyskania O wizę “Long Term Skill Shortage” można zaaplikować online (co dużo ułatwia). Obecnie wiza kosztuje 645 NZD, ale z roku na rok będą one prawdopodobnie drożeć (znowu, zaostrzanie polityki imigracyjnej ). Na rozpatrzenie wniosku czeka się 2-3 miesiące, na stronie są podane ramy czasowe, w jakich większość wniosków jest rozpatrywana. Nie łudźcie się, jeśli jest napisane, że jest to 90 dni, wasza wiza zostanie rozpatrzona w 90 dni albo dłużej, na pewno nie wcześniej 😛 Wiza zostaje przyznana na 30 miesięcy, później możecie aplikować o tymczasową rezydenturę w Nowej Zelandii bądź o kolejną wizę pracowniczą. Kuba posiadając ten rodzaj wizy mógł pracować tylko i wyłącznie dla pracodawcy, który podany był we wniosku. Partner of a Worker Work Visa Jeśli nie macie tyle szczęścia i waszego zawodu nie ma na liście “essential skills”, można podpiąć się pod wizę kogoś, kto takie szczęście ma 😉 Moja wiza została wydana na podstawie “partnerstwa” z Kuba, które musi spełniać wymogi “Genuine and stable relationship”. Dobra wiadomość jest taka, ze wcale nie potrzebne jest do tego świadectwo ślubu. Nowa Zelandia jest pod tym względem bardzo liberalna, nawet nasza pani premier żyje w związku na kocią łapę ze swoim partnerem 😉 Co więcej, samo świadectwo ślubu nie jest wystarczającym dowodem dla Nowozelandczyków, że jesteście “stable” i “genuine”. Moja aplikacja wizowa, oprócz podstaw administracyjnych jak wysłanie kopii paszportu, health checku i zaświadczenia o niekaralności, opierała się na udowodnieniu tego, że z Kubą jesteśmy naprawdę parą forever and ever 🙂 Tak na logikę, nie powinien być to zbyt wielki problem… oj,w jakim wielkim byłam błędzie tak myśląc …:P Aby udowodnić swoje partnerstwo, musicie opisać historie swojego związku i przedstawić dokumenty w 5 kategoriach. Wszystkie dokumenty muszą być oczywiście po angielsku, przetłumaczone prze tłumacza przysięgłęgo, więc kombinowaliśmy jak mogliśmy, aby załączać jak najmniej polskich papierów i korzystać z tych oryginalnie angielskich. Evidence of shared residence – czyli umowa najmu mieszkania, wspólne rachunki za prąd itp. Nie tłumaczyliśmy polskiej umowy wynajmu mieszkania (dajcież spokój, 10 stron!), za to dołączyliśmy list od rodziców Kuby, że mieszkaliśmy u nich w mieszkaniu. Ponieważ mieszkaliśmy osobno przez rok, gdy Kuba był w Irlandii, musieliśmy wyjaśnić, dlaczego taka sytuacja miała miejsce i udowodnić, że się odwiedzaliśmy i nasz związek zachował ciągłość. (Dołączaliśmy bilety lotnicze, dobrze ze Ryanairek wystawia je po angielsku 😉 ). Immigration bardzo lubi też koperty zaadresowane do Was obojga, pod wspólnym adresem – czyli pocztówki czy paczki, mogą też być dokumenty online razem z adresem (np. rezerwacje nowozelandzkich chatek górskich) Financial interdependence – nowozelandzkie immigration za jedyny prawilny dowód wspólnych finansów uznaje wspólne konto w nowozelandzkim banku oraz wspólny majątek (np. auto), więc gdy ich nie ma, jest trochę pod górkę (ale się da). My załączaliśmy naszą wspólną kartę kredytową, poza tym robiłam zestawienie wyciągów z mojego konta wraz z biletami czy paragonami, pokazując, że płaciłam za jakieś rzeczy Kuby i vice versa. Jako potwierdzenie, że kupiliśmy razem samochód (zarejstrowany tylko na Kubę) wysłaliśmy e-mail od jego poprzedniego właściciela, który potwierdzał, że wspólnie przekazaliśmy mu gotówkę. Time spent together/public recognition/family support – w tej sekcji głównie zdjęcia, bilety lotnicze i listy od przyjaciół i rodziny, potwierdzające jaką jesteście wspaniałą i słitaśną parą. Dużo zdjęć i listów. Communication and maintenance of the relationship – czyli listy, rozmowy, maile, czaty itp. Była to najbardziej problematyczna część, ponieważ – jak już wspominałam – wszystko musi być po angielsku, a my jeszcze nie zapomnieliśmy ojczystego języka i porozumiewamy się miedzy sobą po polsku. Już widzę, ile by kosztowało tłumaczenie głupawych rozmów What’s appowych 😛 Całe szczęście udało nam się to obejść. Napisałam obszerne wytłumaczenie, jak to Kuba nie ma Facebooka ani innych social mediów oraz że głównie rozmawiamy ze sobą przez telefon. Załączyłam screeny historii połączeń telefonicznych ( po przełączeniu telefonu na inglisz, of kors), historii telefonicznych rozmów what’s appowych oraz kilka pustych maili z rożnymi datami, w których tylko przesyłaliśmy miedzy sobą załączniki. koszt tłumacza – 0 zł, Przeszło 😀 Moja lista nie wyglądała aż tak obszernie podczas oryginalnego, pierwszego składania dokumentów. Założyłam wtedy, że nowozelandzkie Immigration, jako urząd, interesują tylko oficjalne, urzędowe dokumenty. Załączyłam więc umowy, konta bankowe i parę zdjęć. Błąd. Immigration kocha listy. Im więcej listów tym lepiej, a już najlepiej jeśli są od Nowozelandczyków. Po miesiącu od wysłania dokumentów ( w formie papierowej, wtedy jeszcze nie było opcji na złożenie wniosku o tego typu wizę online) dostałam informację, ze muszę uzupełnić aplikację, bo nie do końca wierzą mi, ze jestem dziewczyną Kuby od 5 lat. Wtedy to właśnie zaczęłam kompletować cała głupawą papierologię, screeny z historii, wyciągi z kont, listy od drużyny piłkarskiej Kuby jak to jestem na każdym meczu (no nie do końca…:P) i naszych znajomych z Polski ( dzięki Agata;) ). Całe szczęście, że dodatkowe dokumenty mogłam wysyłać już online – ostatecznie moja aplikacja miała 30 załączników, czasem ponad 10-20 stronicowych, więc chyba bym zbankrutowała przy ich drukowaniu 😉 Nie musiałam tez oszczędzać się z załączaniem wspólnych zdjęć ( a wiecie, tych trochę mamy:P) Gdy ja składałam wniosek o wizę, była ona jeszcze w wersji papierowej, wbijana do paszportu. Jest to duże utrudnienie, bo tak naprawdę przez 3 miesiące mój paszport, jedyny ważny dokument w Nowej Zelandii, znajdował się w urzędzie imigracyjnym. Nie mogłam wyjechać z NZ, a co gorsza kupić alkoholu w sklepie!!! 😛 (w NZ jest bardzo restrykcyjna polityka dot. sprzedaży alkoholu, a legitymować się można tylko nowozelandzkimi dokumentami bądź paszportem). Całe szczęście to się już zmieniło, wniosek składa się online. Obecnie moja wiza kosztuje 495$. Czeka się na nią także około 2-3 miesięcy (ja wniosek składałam w listopadzie, wiza przyznana w lutym) Wiza wydawana jest na taki sam okres jak wiza partnera (30 miesięcy). Jest ona w zasadzie lepsza niż wiza Kuby – ja mogę zmieniać pracę, ile chcę oraz pracować w jakimkolwiek zawodzie, natomiast Kuba musi być geodetą w firmie, dla której wizę dostał (można ją przepisać na innego pracodawce za opłatą, ale tak czy siak – może pracować tylko i wyłącznie jako geodeta) Plusem obu wiz – zarówno mojej, jak i Kuby – jest to, ze jesteśmy objęci państwowa opieka medyczna tak jak Nowozelandczycy. Szału nie ma, bo tutaj państwowa opieka jest bardzo podstawowa, ale zawsze nie trzeba się o to martwić. A następny krok? Po 2 latach przebywania na work visa można aplikować o tymczasowa rezydencje, natomiast po kolejnych 2 latach o rezydencje stalą, ale na razie te udręki nas ominą… 😉 Wszystko to może wydawać się trochę skomplikowane, ale naprawdę można bez problemu ogarnąć samemu, bez wydawania pieniędzy na agentów imigracyjnych. Urząd Imigracyjny też nie jest taki straszny – jeśli się pomylicie bądź zapomnicie czegoś dołączyć, zawsze można się z nimi skontaktować i poprawić/dosłać. Gdy ja musiałam uzupełniać moją aplikację wizową, dostałam na to tydzień. Jako że akurat byliśmy na wakacjach, napisałam do Urzędu o przesunięcie tego deadline’u – udało się to bez problemu. Niestety prawdą jest też, że ludzie tam pracujący nie mają wiedzy wykraczającej poza to, co napisane jest na stronie. Jeśli więc macie jakiś specyficzny i bardziej skomplikowany problem z Waszą aplikacją, niestety nie macie co liczyć na rzetelną informację. Moje pierwsze starcie z “Customer Service” w NZ Immigration miało miejsce jeszcze z Polski, gdy nie byłam w stanie wydrukować mojej wizy z systemu online. Z moją wizową opiekunką wymieniłam kilkanaście maili, w których ja pisałam, że nie mogę tego zrobić, a ona że powinnam wejść na swoją stronę i tam będzie. I tak w koło Macieju. Dopiero po wysłaniu jej maila z 10 print-screenami z każdego kroku w końcu zaakceptowała fakt, że naprawdę nie mam tej wizy w systemie i wysłała mi ją mailem. ( Po przylocie do NZ sama trafiłam do Customer Service jednej z nowozelandzkich firm i widząc od środka, kto tam pracuje i jak to funkcjonuje, ta sytuacja w ogóle mnie nie dziwi ;D ). Podobna sytuacja miała miejsce, gdy próbowałam się dopytać o to, kto jest moim pracodawcą (z perspektywy ograniczeń wizy “W&H”) – agencja pracy czy firma, dla której pracuję. Po pierwszym telefonie do Urzędu usłyszałam, że agencja; po drugim, że firma; po trzecim, że oboje 😀 (dla zainteresowanych, pierwsza odpowiedź jest poprawna, zweryfikowane przez agencyjnych prawników) Zdobycie wizy do Nowej Zelandii jest czasochłonnym i drogim procesem, nie jest to też najprzyjemniejsze ani najłatwiejsze zadanie. Dlatego przed podjęciem decyzji o przeprowadzce warto zapoznać się ze wszystkimi aspektami emigracji (kosztami życia, zarobkami, itp.), a jeśli jest tylko taka możliwość przeprowadzić emigrację testową na wizie Work&Holiday 🙂 My nie żałujemy ani trochę tych dwóch lat spędzonych w Nowej Zelandii, jednak wiemy też już, że życie tam ma wiele minusów. Czy wrócimy do NZ? Może… Póki co toczymy nowe bitwy, z australijskim Urzędem Imigracyjnym 🙂 Najlepsza odpowiedź Nowa Zelandia, kraina kiwi jest popularnym miejscem dla imigrantów, którzy chcą wyemigrować do NZ na studia wyższe lub mają stałe plany rozliczeniowe. Ten kraj to środowisko przyjaznych ludzi i idylliczne naturalne krajobrazy, które po prostu przybliżają ludzi do natury. W Nowej Zelandii można spotkać wszystkie rodzaje pogody, czy to palące upały słońca, czy też uwiecznienie widoków na jeziora i góry na południu, które dają malownicze szwajcarskie Alpy. Jest to prawdopodobnie najlepszy kraj do życia i osiedlenia się. Ten kraj też był wcześniej zainteresowany, ale zaraz po filmie Władca Pierścieni po prostu wzrósł. Jak wynika z danych, wielu miliarderów ma dom w tej pięknej krainie, ponieważ tutaj nie znajdziesz żadnej zbrodni ani nierówności. Sprawdź koszty utrzymania w Nowej Zelandii na podstawie wielu czynników: a) Kupno domu Pierwszy krok kiedy otrzymałeś wizę imigracyjną w Nowej Zelandii, oznacza zarezerwowanie domu do zamieszkania i osiedlenia się w pobliżu Nowej Zelandii. Koszty utrzymania mogą się różnić w zależności od regionu lub stanu, w którym zdecydowałeś się zamieszkać. Aby kupić dom w Nowej Zelandii, musisz być stałym rezydentem lub obywatelem tego kraju. Zagraniczni emigranci nie mogą tu kupić domu. Koszt całkowicie zależy od miejsca, w którym szukasz domu. Średni koszt zakupu domu w Nowej Zelandii wynosi około 550,00 NZ, a jeśli planujesz kupić dom w dużych miastach, takich jak Auckland, wzrasta do 862 000 NZ. Mieszkańcy Nowej Zelandii mogą spełniać wymagania dotyczące finansowania hipotecznego domu o niskim oprocentowaniu. Sprawdź obszary wraz z kosztami: Auckland: 862 000 NZ Wellington: 675 000 NZ Christchurch: 475 000 NZ Inne miasta na północy wyspy: 519 000 NZ Tereny wiejskie: 425 000 NZ $ Miasta na południowej wyspie: 405 000 NZ b) Koszty utrzymania w Nowej Zelandii z uwzględnieniem miesięcznych wydatków Średni koszt dwóch osób mieszkających w NZ waha się od 3000 do 5000 NZ $ miesięcznie. Jeśli kupujesz mieszkanie do wynajęcia, kosztowałoby cię to około 1560 NZ do 3300 NZ $ miesięcznie, a koszt wyżywienia wynosi 1000 NZ na osobę, pod warunkiem, że jesz w domu, w przeciwnym razie, jeśli jesz na zewnątrz, dodatkowe 500 NZ zostanie uwzględnione w koszcie jedzenia. Inne podstawowe media, takie jak ogrzewanie gazowe, prąd i woda, mogą kosztować od 253 do 506 NZ $. Jeśli potrzebujesz połączenia internetowego w swoim lokalu, kosztuje około 73 NZ $. Koszt benzyny wynosi 2,21 NZ za litr, ale inne czynniki, takie jak odległość, przebieg kierowcy również odgrywają ważną rolę. c) Porównanie miast Auckland jest najdroższym miastem do życia w Nowej Zelandii. Sprawdź porównanie między Auckland a innymi miastami: d) Koszt zwykłych przedmiotów Przejrzyj wspólne pozycje, które są wymagane regularnie: Jeśli planujesz zjeść poza domem, lunch biznesowy wraz z napojami może kosztować około 18 NZ $. Jeśli wybierasz się na posiłek typu fast Food Combo, kosztuje on około 11 NZ $. Z drugiej strony kolacja dla dwojga w Pubie kosztuje 57 NZ $, a w Fine Restaurant to 104 NZ $. Ludzie uwielbiają najbardziej ubrania. Koszt butów Nike wynosi 154 NZ, a butów wieczorowych 159 NZ. d) Wynajmij dom i mieszkanie Domy są sprzedawane co tydzień w Nowej Zelandii, a przeciętne mieszkanie lub dom ma jedną lub dwie sypialnie. Średnia stawka za małe miejsce kosztuje około 390 NZ $ tygodniowo, a co miesiąc 1560 NZ $. Jeśli chcesz szukać dużego mieszkania, które składa się z trzech lub czterech sypialni, kosztuje około 525 NZ $ tygodniowo i 2100 NZ $ miesięcznie. Jeśli chcesz przeprowadzić się do Nowej Zelandii i szukasz wskazówek, musisz mogą skontaktować się z naszymi ekspertami ds. imigracji i uzyskać najlepszą i wydajną pomoc. Aby skontaktować się z naszymi ekspertami, zadzwoń pod numer + 91-7042184185. Odpowiedz To „jest wysoka, ale możesz się zorientować, jaka będzie płaca i jakie są dostępne oferty pracy, odwiedzając główną witrynę z ofertami pracy w Nowej Zelandii, Oferty pracy w SEEK – Nowa Zelandia „nr 1 w witrynie poświęconej zatrudnieniu, karierze i rekrutacji Miałem kanadyjskiego przyjaciela z wykształceniem i wyższym wykształceniem w dziedzinie budownictwa / inżynierii i był w stanie stosunkowo szybko znaleźć bardzo dobrą pracę .

jak przeprowadzić się do nowej zelandii