„Kiedyś się nad tym zastanawiałam, ale dziś już mnie to nie obchodzi. Nie żebym była za stara albo że Zdzisio w łóżku nic nie potrafi zdziałać. Co to, to nie. Ja tylko myślę, że jak go nawet jakaś babka gdzieś tam w takiej Hiszpanii czy Portugalii przytuli, to mojemu Zdzisiowi łatwiej przetrwać poza domem. Bo robotę ma przecież nielekką”.
3387 wyświetleń. PodTwojąObronę. 1 minutę temu. witam! jestem z mężem 3 lata, mamy slub cywilny, ja mam 21lat a on ma 23lata, mieszkamy sami bez rodzicow;) od kiedy zzaaszłam w ciąże
Druga sprawa piszesz ze mąż jest zły na twoją rodzinę, ok to ustalacie coś co pasuje obojgu. Np mąż zostaje z dzieckiem a ty jedziesz na obiad do rodziców. Potem on jedzie do swoich. Uwierz mi szantaż dzieckiem ze nie puścisz dziecka z nim do jego rodziny to podłość.
Oboje mają zatem obowiązek i prawo do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jednak jego godności i praw. Atrybuty władzy rodzicielskiej są zarazem obowiązkiem rodziców, zaś jej podstawowym celem jest funkcja ochronna względem dziecka (por. uchwała SN z 08.03.2006 r., III CZP 98/05).
Pomimo szkółki na basenie od 4 roku życia pływanie pozostawia wiele do życzenia. W wodzie niestety unika wysiłku. Pitu lat 4,5 – jest ruchliwy ale na razie żadna konkretna dyscyplina sportowa nie zdążyła go wciągnąć. Maciek lat 3,5 – bardzo lubi pływać, oprócz „nurków ze względu na ogromne problemy z integracją
Twój mąż cię obraża, obwinia cię o drobiazgi i drobiazgi, ciągle doprowadza cię do łez. Sytuacja nie jest zbyt przyjemna, ale możliwa do naprawienia. Przede wszystkim staraj się ignorować jego prowokacje. Nie płacz i nie obrażaj się. Traktuj to obojętnie.
0FGO7r. Strony Poprzednia 1 2 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 61 2020-01-10 10:32:58 Monia12345 Gość Netkobiet Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległościNigdzie nie ma ideałów 62 Odpowiedź przez 2020-01-10 10:34:20 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Monia12345 napisał/a:Nigdzie nie ma ideałówCzyli innymi slowami: Nie chcialo Ci sie szukac wiec myslalas, ze kogos zmienisz awantura ? 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 63 Odpowiedź przez Monia12345 2020-01-10 10:35:27 Monia12345 Gość Netkobiet Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Po co się żenić skoro najlepiej jest u mamusi. Po co przerywać tą sielankę?Lady Loka napisał/a:Monia12345 napisał/a:Może i rodzina zostaje ale z nią i tak wychodzi się najlepiej tylko na ... zdjęciachTo może Twoja, bo widocznie u niego wcale to tak źle nie wygląda 64 Odpowiedź przez 2020-01-10 10:40:37 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Monia12345 napisał/a:Po co się żenić skoro najlepiej jest u mamusi. Po co przerywać tą sielankę?Lady Loka napisał/a:Monia12345 napisał/a:Może i rodzina zostaje ale z nią i tak wychodzi się najlepiej tylko na ... zdjęciachTo może Twoja, bo widocznie u niego wcale to tak źle nie wygląda Nie bardzo wiem co to ma wspolnego ze slubem?Czyli jak wezme slub to porzucam kim jestem i co lubie? 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 65 Odpowiedź przez Lady Loka 2020-01-10 10:48:24 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,039 Wiek: w sam raz. Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Monia12345 napisał/a:Po co się żenić skoro najlepiej jest u mamusi. Po co przerywać tą sielankę?Lady Loka napisał/a:Monia12345 napisał/a:Może i rodzina zostaje ale z nią i tak wychodzi się najlepiej tylko na ... zdjęciachTo może Twoja, bo widocznie u niego wcale to tak źle nie wygląda Gadasz głupoty takie, że głowa mała. To, że Tobie z Twoją rodziną jest źle, nie oznacza, że Twojemu facetowi nie siedzi u mamusi tylko jeździ w odwiedziny. Jest daleko, tęskni, nie ma się mu co dziwić. To nie są wyjazdy co tydzień. Ale lepiej się awanturować o pierdoły zamiast normalnie na spokojnie porozmawiać. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 66 Odpowiedź przez Monia12345 2020-01-10 10:52:01 Monia12345 Gość Netkobiet Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Można sobie mieszkać z mamusia do usranej śmierci i wtedy mieć czas dla niej 24 h. Żona tu jest zbyteczna. Bo po co słuchać awantur skoro jej któryś raz z rzędu nie odpowiada jazda i nocowanie u teściów. A jak nie pojedzie to wielka co jej wogóle poświęcać czas? Po co wogóle z nią mieszkać? Po co wogóle mieć żonę? napisał/a:Monia12345 napisał/a:Po co się żenić skoro najlepiej jest u mamusi. Po co przerywać tą sielankę?Lady Loka napisał/a:To może Twoja, bo widocznie u niego wcale to tak źle nie wygląda Nie bardzo wiem co to ma wspolnego ze slubem?Czyli jak wezme slub to porzucam kim jestem i co lubie? 67 Odpowiedź przez Cyngli 2020-01-10 10:53:49 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Monia12345 napisał/a:Może i rodzina zostaje ale z nią i tak wychodzi się najlepiej tylko na ... zdjęciachWspółczuję. Pewnie dlatego Cię tak irytują jego wyjazdy, bo sama nie masz bliskich relacji z własnymi więzią można pracować. Można ją odbudować, jeśli się chce. 68 Odpowiedź przez Lady Loka 2020-01-10 11:02:16 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,039 Wiek: w sam raz. Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Monia12345 napisał/a:Można sobie mieszkać z mamusia do usranej śmierci i wtedy mieć czas dla niej 24 h. Żona tu jest zbyteczna. Bo po co słuchać awantur skoro jej któryś raz z rzędu nie odpowiada jazda i nocowanie u teściów. A jak nie pojedzie to wielka co jej wogóle poświęcać czas? Po co wogóle z nią mieszkać? Po co wogóle mieć żonę? napisał/a:Monia12345 napisał/a:Po co się żenić skoro najlepiej jest u mamusi. Po co przerywać tą sielankę?Nie bardzo wiem co to ma wspolnego ze slubem?Czyli jak wezme slub to porzucam kim jestem i co lubie?A po co Ty masz męża? Po to, żeby zajmować mu 24/7 i kontrolować co robi? Może się przerwócić przez sen z prawego boku na lewy czy też ma wtedy awanturę?Przecież on tam nie jeździ co tydzień. Przeprowadźcie się bliżej nich, to nie będzie musiał u nich nocować masz idealne rozwiązanie. Po prostu powiedz mężowi, żeby jechał sam. Nie musisz za każdym razem jechać z więzi z rodziną to plus, a nie minus. Będziesz z tych więzi nie raz korzystać jak będziecie mieć dzieci i trzeba będzie wysłać je na wakacje do dziadków. Wtedy będzie super extra i nic Ci nie będzie przeszkadzać przestań tu się rzucać i wbijać w niepotrzebny sarkazm. Twój mąż nie robi nic złego. Nawet gdyby powiedział Ci oficjalnie, że każdy pierwszy weekend w miesiącu spędza u rodziców, to dalej nie byłoby nic złego. Ty masz trzy inne weekendy, które możesz z nim spędzać. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 69 Odpowiedź przez ja86 2020-01-10 11:10:02 ja86 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-01 Posty: 889 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Pozostałe trzy weekendy w miesiącu pewnie robi mu jazdy za wszystko. Ty się ciesz. Ciesz sie, bo mimo twojego paskudnego charakteru on jednak dalej z Tobą kolejny dowód na to, że jednak Cię kocha i dalej jeszcze jesteś dla niego jeszcze. 70 Odpowiedź przez Monia12345 2020-01-10 11:25:37 Ostatnio edytowany przez Monia12345 (2020-01-10 14:24:34) Monia12345 Gość Netkobiet Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległościSerdecznie dziękuję za wszystkie opinie i porady. I czas poswiecony na pewnością z taką wiedzą i doswiadczeniem powinien pan zostać psychologiem i pomagać innym :-D :-D :-D 71 Odpowiedź przez czekoladazfigami 2020-01-10 11:55:31 czekoladazfigami Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-10-30 Posty: 1,779 Wiek: odpowiedni Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Nie każdy ma patologiczne relacje ze swoją rodziną. Niektórzy po prostu lubią spędzać ze sobą czas. Jak ty nie lubisz siedź w domu. Zdejmij z siebie płaszczŁadnie, proszę CięChce zobaczyć całą gamę złości w kościI chcę poczuć z Tobą tlen 72 Odpowiedź przez SaraS 2020-01-10 12:07:04 Ostatnio edytowany przez SaraS (2020-01-10 12:09:01) SaraS Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-02-17 Posty: 987 Wiek: 29 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Pokręcona Owieczka napisał/a:SaraS napisał/a:Owieczko, jasne, ładnie, że mąż ma więź z rodzicami, ale czy relacja z żoną nie powinna być ważniejsza dla niego? Czy skoro są już po ślubie, to ich wspólny czas to siedzenie w domu, znaczy - proza życia, a wyjazdy, Sylwestry itd. mąż może sobie zostawić dla rodziców i żona niech nie marudzi, bo on więzi rodzinne pielęgnuje?Wydaje mi się, że silniejsze ma więzi z rodziną niż z żoną, z którą jest 0d 5 miesięcy, i która od zawsze robiła mu awantury. Zresztą, Autorka awanturami odnosi odwrotny skutek. Chciałabyś spędzać czas z kimś, kto ma wieczne pretensje? Ja no tak też być może, ale w takim wypadku nie miałabym nic do powiedzenia - bo wg mnie nie bierze się ślubu z kimś, z kim więź ma się słabszą niż z tą rodziną na przykład. Tzn. ja bym nie brała, jeśli wiedziałabym, że dla partnera rodzice są ważniejsi, ani jeśli to dla mnie ktokolwiek byłby ważniejszy. Natomiast, cóż, jeśli mężowi autorki wystarczyło, że autorka jest tuż tuż za rodzicami, to teraz oboje - niestety - ponoszą tego konsekwencje. A o awanturach pisałam już wcześniej - oczywiście, że to źle, że autorka próbuje coś zmienić w ten sposób. Ale źle z zasady, bo awantury to kiepska metoda na cokolwiek, a nie źle, bo autorka nie ma powodu do niezadowolenia. Moim zdaniem ma. MagdaLena1111 napisał/a:A czy jakość/ważność relacji jest wprost proporcjonalna do ilości wyjazdów albo ilości wspólnie spędzanego czasu?Nie, nie zawsze, zależy od tego, czym takie spędzanie czasu jest spowodowane. Natomiast w tym przypadku znamienne jest to, że mąż autorki tak dzieli swój czas, bo tak po prostu chce. I o ile nie są milionerami i muszą poświęcać również sporo czasu na pracę, to zgaduję, że jeśli mąż machnie takie trzy rundki do rodziców (przypomnę, 8 h jazdy w dwie strony + czas spędzony u rodziców) w ciągu dwóch tygodni, to nie wydaje mi się, żeby dla partnerki wiele zostało. Tzn. oczywiście zostaje, ale głównie takie zwyczajne życie. Dlatego ją rozumiem - nie zachwycałoby mnie, gdyby partner spędzał ze mną nawet większość czasu, ale ta większość byłaby "prozą życia" - obowiązkami domowymi, spaniem, może pracą, generalnie siedzeniem w domu, a różne okazje z większą ilością wolnego czasu były przeznaczane na i abstrahując od tego, co ja bym chciała czy nie chciała , to tak ogólnie uważam, że sytuacja, w której mąż zamiast myśleć o, powiedzmy, rozrywce/czymś interesującym z żoną, w pierwszej kolejności bierze pod uwagę rodziców, jest dość niepokojąca, jeśli chodzi o związek, bo raczej jasno pokazuje priorytety męża. 73 Odpowiedź przez ja86 2020-01-10 16:40:10 ja86 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-01 Posty: 889 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Sarsa czyli dzień w miesiącu to baaaardzo dużo i świadczy o tym, że ktoś komu się go poświęca jest pozostałe dni są zupełnie nieważne (godziny po pracy, pozostałe dni wolne).Byle głupotę napisze aby udowodnić swoją wyssana z palca teze 74 Odpowiedź przez Olinka 2020-01-10 18:48:01 Olinka Redaktor Naczelna Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-12 Posty: 45,381 Wiek: Ani dużo, ani mało, czyli w sam raz ;) Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Będę uparta i powtórzę swoje pytania:Kiedy macie wolny czas i jesteście razem, to co wtedy robicie? Jaka jest jakość tego wspólnie spędzanego czasu? Jeśli mąż ma wolny weekend albo kilka dni urlopu, to zdarza się z jego strony propozycja spędzenia tego czasu tylko we dwoje czy od razu oznajmia, że chce pojechać do rodziców, ewentualnie szuka pretekstu, by się do nich wyrwać? Jeśli odpowiedziałaś poprzednikom, to przepraszam, ale... ile w końcu jest tych wizyt w ciągu miesiąca, tak średnio? "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu ] 75 Odpowiedź przez SaraS 2020-01-11 22:51:11 Ostatnio edytowany przez SaraS (2020-01-11 22:51:54) SaraS Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-02-17 Posty: 987 Wiek: 29 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości ja86 napisał/a:Sarsa czyli dzień w miesiącu to baaaardzo dużo i świadczy o tym, że ktoś komu się go poświęca jest pozostałe dni są zupełnie nieważne (godziny po pracy, pozostałe dni wolne).Byle głupotę napisze aby udowodnić swoją wyssana z palca tezeNie, dzień nie, natomiast zrozumiałam, że tych dni jest więcej (jedyny podany przez autorkę konkret to trzy razy w ciągu dwóch tygodni; nawet biorąc pod uwagę święta, to dość dużo + jeszcze chęć na Sylwestra z rodzicami). Poza tym to nawet nie chodzi o ilość samą w sobie - raczej o proporcje między spędzaniem czasu z rodzicami a spędzaniem go z autorką. Jeżeli do takiej liczby wyjazdów dodać pracę, obowiązki i zwykłe "życiowe" czynności, to, jak sądzę, dla autorki wiele nie zostaje. 76 Odpowiedź przez katarine93 2020-01-14 23:09:21 katarine93 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-02-17 Posty: 166 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległościNo cóż, checkpoint "żona" odhaczony, kiedyś tam może zacznie się liczyć z Twoim zdaniem jak szczęście dopisze. 77 Odpowiedź przez dexx 2020-01-16 06:09:30 dexx Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-27 Posty: 72 Wiek: 47 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległościJak dla mnie jeździ za często - no i sylwester z rodzicami??? Ja mam prawie 50 lat i nigdy nie wpadłem na taki pomysł. W jakiś sposób "nie odciął pępowiny".Wcale mnie nie dziwi, że masz z tym problem. Czas i pieniądze (koszty) mógłby poświęcić na coś wspólnego dla was. 78 Odpowiedź przez Mendre 2020-03-12 08:48:47 Mendre Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-11-28 Posty: 149 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Nie przejmuj się. Na tym forum to zawsze trzeba stosować kompromisy i miłe rozmówki, tylko ten kompromis to za każdym razem polega na tym, że żona ma się do maminsynka dopasować. Bo i większość osób tu to teściowe albo kobiety, które same nie odcięły pępowiny albo wręcz mieszkają z teściami. Na szczęście młodsze pokolenie już jest wychowywane inaczej niż pod szyldem "zrobiliśmy sobie dziecko żeby się nami zajmowało i umilało nam czas jak dorośnie". I tak wg. mnie Twój mąż za często tam jeździ. Są telefony, można zadzwonić. A już proponowanie sylwestra z teściami jest po prostu bardzo słabe i świadczy tylko o tym, że nie wyszedł jeszcze z tamtej rodziny. Bo wbrew pozorom celem młodych ludzi jest wyjście z rodziny i założenie swojej własnej i skupienie się na niej w 100%. Nie jakieś "żonę można zmienić" - w przyrodzie tak to nie działa i u nas też nie powinno. To kolejny wymysł ludzi wychowanych właśnie w duchu posłuszeństwa i trzymania dziecka niejako na smyczy, żeby tylko nie zapomniało się tymi rodzicami zająć. Co możesz zrobić to po prostu wyczuć dlaczego właściwie on tam jeździ. Czy tak uwielbia ich towarzystwo czy może jednak jest w tym odrobina "rodzice są starzy i biedni, muszę im okazać wdzięczność". Bo to właśnie jest jeden z największych problemów maminsynków - ta wmawiana od dziecka, przymusowa wdzięczność. Wtedy trzeba wytłumaczyć, że sam się na świat nie pchał i rodzice samodzielnie podjęli decyzję o posiadaniu dziecka. Tym samym też musieli wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i je dobrze wychować - żadnej wielkiej łaski tu nie ma i nie ma za co czuć wdzięczności aż takiej, żeby w dorosłym życiu ciągle być emocjonalnie związanym z rodzicami. A potem poszukaj artykułów i źródeł naukowych na ten temat i mu pokaż. Ja takie poznajdowałam i okazało się, że u mojego męża prawie słowo w słowo wszystko pasowało, od samego dzieciństwa. I taki argument do niego w końcu przemówił - zyskał o wiele większą świadomość swojego życia i jakie mechanizmy nim rządzą. I teraz jest w stanie podejmować decyzje biorąc poprawkę na to, że pewne rzeczy zostały mu wpojone po prostu dla wygody mamusi. 79 Odpowiedź przez ja86 2020-03-12 09:39:58 ja86 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-01 Posty: 889 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległościIstnieje też taka opcja, że miał dosyć swojej małżonki i jej zachowania w domu, że wolał jeździć gdziekolwiek, np do mamusi. Warto o tym pomyśleć i coś zmienić 80 Odpowiedź przez Izzie_Stevens 2020-03-12 13:21:56 Izzie_Stevens Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2020-02-02 Posty: 714 Odp: Mąż jeździ do rodziców zbyt często mimo odległości Przeczytałam część tylko waszych postów i zdumiewa mnie jacy jesteście dziwni. Nie będę tutaj nikogo cytować, podawać pseudonimów bo nie chcę hejtować. Po pierwsze to że mąż autorki chce jeździć do rodziców to nie widzę w tym nic złego, szczególnie że nie jesteście w małżeństwie nawet pół roku. Moje pytanie jest do autorki czy wcześniej mieszkaliście razem, przed ślubem?Co złego jest w tym że ktoś chce spędzić sylwestra z rodziną? No normalnie żal mi tej osoby co to napisała, współczuję bliskiej więzi z partner, teraz mąż, mieszkał ode mnie ok 60km. Z pewnych przyczyn zamieszkaliśmy razem szybciej niż planowaliośmy, zamieszkaliśmy w moim mieście. Mój wtedy jeszcze partner czuł potrzebę przez jakiś czas jeżdżenia co weekend do rodziców, nie widziałam w tym nic złego. Nie mogłam jeździć z nim bo akurat miałam swoje zobowiązania. Z teściami zawsze miałam dobry kontakt więc to rozumieli. Później zdarzało się, rzadko , że mój partner jeździł do bliskich sam raz na miesiąć. Teraz kiedy jesteśmy po ślubie zawsze jeździmy razem, raz częściej, raz rzadziej. Ostatni sylwester akurat spędziliśmy z moimi teściami, są w porządku i nie widzę w tym nic złego. Często spędzamy wszelskiego rodzaju imprezy z różnymi członkami rodzin, spędzamy też ze znajomymi. Napiszcie czemu sytuacja jaką ja opisałam jest traktowana przez niektórych tutaj jak rodzaj jakieś "patologi"... ?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ? Strony Poprzednia 1 2 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Prosiłem, błagałem żonę: „Nie jedź!”. Nie posłuchała. Marzyły jej się wielkie pieniądze. No i ona je pewnie ma. A my...? Kiedyś, przed laty, Danuta Rinn śpiewała piosenkę „Pieniądze szczęścia nie dają”. Te słowa tak bardzo pasują do dzisiejszego świata, w którym przyszło nam żyć. Wystarczy rozejrzeć się tylko wokół siebie, gdziekolwiek mieszkamy, przyjrzeć się naszym rodzinom lub posłuchać rozmów w swoim miejscu pracy, to zaraz zrozumiemy, ile jest nieszczęścia i łez z powodu dużych pieniędzy. Jak ogromna zazdrość zapanowała wśród naszych rodzin, pośród polskiego społeczeństwa, gdzie pieniądz zdominował wszystkie wartości ludzkiego życia, gdzie stawiany jest na pierwszym miejscu – a z taką postawą szczęścia się raczej nie zazna. Kilkanaście lat temu poznałem Kasię Bardzo ładną dziewczynę pochodzącą z wioski oddalonej od mojej o kilka kilometrów. Z widzenia znałem ją jeszcze w liceum. Chodziliśmy ze sobą ponad cztery lata. Ja już wtedy pracowałem jako majster u mojego ojca na budowie. Kasia myślała o studiach, ale później zrezygnowała z tego pomysłu. Podjęła pracę w sklepie odzieżowym i to zajęcie jej się spodobało. Byłem tak zakochany w mojej Kasieńce, że świata poza nią nie widziałem. Inne dziewczyny, czy to na zabawie tanecznej, czy prywatce, mogły dla mnie nie istnieć. Dziś, po latach, nie mogę uwierzyć, że tak mogło być. – Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic, nigdy nie było między nami nawet małego nieporozumienia – mówię często kolegom, jeśli chcą mnie jeszcze słuchać. No tak, ale miłość miłością, a życie toczy się swoimi torami... Moja Kasia mieszkała na wsi, wraz z rodzicami. Jej starszy brat założył rodzinę i wyjechał do miasta za pracą. Rodzice Kasi mieli małe gospodarstwo i ładny piętrowy dom. Zawsze byli mi bardzo życzliwi. Naprawdę, takich teściów to ze świecą szukać. Po czterech latach szczęśliwego narzeczeństwa postanowiliśmy z Kasią wziąć ślub. Zarówno jej rodzice, jak i moi byli z tego powodu bardzo zadowoleni. Mój tata na lewo i prawo chwalił się, jaką to będzie miał ładną i sympatyczną synową. A mama zachwycała się jej kulinarnymi zdolnościami. Po uzgodnieniu wszystkich szczegółów z rodzicami Kasi i moimi rozpoczęliśmy przygotowania do wesela. Zorganizowaliśmy huczną imprezę – taką, o jakiej zawsze marzyłem – na 200 osób. Trwała dwa dni, bo i na poprawinach goście tańczyli do północy. Po pięknym weselu zaczęliśmy nasze wspólne życie. Zamieszkaliśmy z Kasią u jej rodziców, na piętrze. Oboje pracowaliśmy i szczęśliwie płynął nam czas w małżeństwie. W wolnych chwilach urządzaliśmy sobie wycieczki do różnych ciekawych miejsc. Oboje bardzo lubiliśmy góry i przyrodę. A raz wyjechaliśmy nawet nad Morze Śródziemne. Wtedy naprawdę chciało się żyć. Tak mijały tygodnie i miesiące. Rok po ślubie urodził nam się syn. Imię wybieraliśmy wspólnie z rodzicami Kasi i moimi. Było z tym trochę kłopotu, bo każdy uważał, że jego propozycja jest najlepsza. W końcu wszyscy uznaliśmy, że najpiękniejszym imieniem dla naszego synka będzie Kacperek i tak został zapisany w urzędzie. Chłopak bardzo szybko rósł i zanim skończył rok, zaczął już chodzić. Lubiłem się nim chwalić w rozmowach z kolegami. Po trzech latach małżeństwa Kasia urodziła śliczną dziewczynkę. Znowu narada rodzinna, jakie imię wybrać, jakie będzie najlepiej pasować do naszej córeczki. W końcu zdecydowaliśmy się na Kingę. Ciągle w pracy pokazywałem kolegom zdjęcia dwójki moich ślicznych pociech. Dziadkowie też oszaleli na punkcie wnucząt. Zarówno jedni, jak i drudzy bardzo nam pomagali, nieraz podejmując się nawet całodziennej opieki na maluchami. Gdy dzieci trochę podrosły, moja żona zaczęła myśleć o powrocie do pracy. Przeglądała oferty w Internecie, zaglądała na „Facebooka” i „Naszą klasę”, rozmawiała z koleżankami ze szkoły. W końcu doszła do wniosku, że najlepiej dla niej i dla naszej rodziny będzie, jeśli wyjedzie na jakiś czas za granicę. Mówiła, że tylko w ten sposób uda nam się podreperować budżet, wyremontować dom i zmienić samochód na większy i nowszy. Od początku nie pochwalałem tego wyjazdu – Musisz być zawsze przy mnie i przy swoich dzieciach, twoje miejsce jest przy nas, bez ciebie życie rodzinne straci sens – mówiłem żonie. Zresztą nie tylko ja próbowałem Kasię przekonać, aby zrezygnowała z zamiaru wyjazdu. Robili to także jej rodzice i moi. Trwały bardzo długie rozmowy, wszyscy namawialiśmy Kasię, żeby podjęła pracę w kraju. Nawet wydawało mi się, że udało nam się ją przekonać, bo przez kolejne tygodnie nie podejmowała tematu. Już się cieszyłem, że zrezygnowała ze swojego pomysłu. Niestety, pewnego razu po przejrzeniu wpisów na Facebooku i rozmowie z jakąś koleżanką, Kasia powiedziała: – Kochanie, pojadę, zarobię i wrócę. Moi i twoi rodzice będą ci pomagać w opiece nad dziećmi, już z nimi rozmawiałam. Czas szybko minie, a pieniążki się przydadzą. Nigdy tu takich nie zarobię. Zobaczysz, nie będziesz żałował, i potem jeszcze będziesz mi dziękował, że się na to odważyłam. I co ja mogłem zrobić? Siłą ją powstrzymać? Mimo mojego sprzeciwu Kasia zaczęła szukać ofert pracy za granicą, które by jej odpowiadały. Dotąd szukała, aż znalazła. – Włochy, opieka nad starszą panią – oświadczyła mi. – Na trzy miesiące. Prosiłem Kasię, żeby się jeszcze zastanowiła. – Jak ja sobie poradzę z dziećmi bez ciebie? – brałem ją na litość. – Nie wyjeżdżaj, nie psuj naszego szczęścia. Nie słuchała... Kacperkowi i Kindze nic nie mówiła o wyjeździe. Zresztą byli jeszcze za mali, żeby to zrozumieć. Ja też tak naprawdę nie zdawałem sobie sprawy, jak to jest, kiedy zabraknie żony, a zwłaszcza matki małych dzieci. Tymczasem Kasia, po załatwieniu wszystkich formalności, czekała na telefon z informacją, kiedy ma jechać. W końcu nadszedł ten dzień. Pożegnała się z z rodzicami i ze mną. Dzieci jeszcze spały. Nie budziła ich. Może i lepiej, przynajmniej oszczędziła im płaczu. Na początku wszystko było w jak najlepszym porządku. Pracowałem jak dawniej, a dziećmi zajęli się rodzice Kasi. Moi też często przyjeżdżali. Jakoś się kręciło. Pewnie, że były trudności. Nie wiedziałem, jak się zaplata warkoczyki Kindze, co Kacper je na śniadanie, gdzie jest pościel na ich małe kołderki… Ale jakoś, wspólnymi siłami, dawaliśmy sobie radę. Kasia przyjechała po trzech miesiącach, przywiozła trochę kasy, ale też poinformowała nas, że za tydzień wraca do Włoch, bo tak się umówiła. Nie pomogły rozmowy z rodzicami i płacz dzieci. Wyjechała ponownie. I tak to trwało dwa lata. Moja żona wyjeżdżała i wracała. Fakt, że dzięki zarobionym przez nią pieniądzom nasz dom wypiękniał. Ale co z tego, skoro brakowało w nim Kasi. W pewnym momencie zacząłem się na dobre niepokoić, bo żona rzadziej dzwoniła, a nasze rozmowy były jakieś dziwne, inne niż wcześniej... Tłumaczyłem sobie, że może tam coś z pracą jest nie tak i ona nie chce mi tego mówić, żebym się nie martwił. Rodzice Kasi też twierdzili, że ich córka jest ostatnio nieswoja. W pracy koledzy uspokajali mnie: – Tysiące Polaków wyjeżdża za granicę, młodzi, starsi, żony, mężowie – dorabiają się i wracają. To mi dodawało otuchy. Kilka dni później doznałem szoku. Zadzwoniła Kasia i jak gdyby nigdy nic w rozmowie oświadczyła mi: – Słuchaj, na razie nie wracam, wytłumacz to jakoś wszystkim. Z początku nie wiedziałem, czy mówi poważnie, czy to jakiś głupi żart. Ale wkrótce dotarło do mnie, że Kasia nie żartowała, bo... przestała odbierać telefony! Dzwoniłem, nagrywałem się na pocztę, dzieci się nagrywały... Nie robiło to na niej żadnego wrażenia. Zadawałem sobie pytanie, co się stało i nie mogłem uwierzyć, że moja Kasia może tak podle postąpić – porzucić rodzinę. Mniejsza już o mnie, ale zostawić własne dzieci?! Jak miałem im wytłumaczyć, że ich mamusia nie wróci? Były jeszcze malutkie, w wieku przedszkolnym, cokolwiek bym im powiedział, zrozumiałyby tylko tyle, że mama ich nie chce, nie kocha... Nie potrafiłyby pojąć, dlaczego tak się stało. A ja nie umiałem im tego wytłumaczyć, bo sam nie rozumiałem tej sytuacji. Byliśmy z Kasią bardzo dobrym małżeństwem. Cieszyliśmy się sobą i dziećmi. Śmierci bym się prędzej spodziewał niż takiego obrotu sprawy. Nie dawałem za wygraną, dzwoniłem do żony kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt razy dziennie. W końcu usłyszałem w słuchawce jej głos. – Nie dzwoń więcej – powiedziała. – Mnie też nie jest łatwo. – Kasiu! – krzyknąłem. – Wracaj, wszyscy czekamy na ciebie, dzieci czekają! Odpowiedzią był płacz, a potem się rozłączyła Nie rozstawałem się z komórką. W nocy zrywałem się ze snu, bo zdawało mi się, że dzwoni. Żyłem nadzieją, że Kasia zmieniła zdanie i wróci. „Na pewno kiedyś zmądrzeje” – myślałem. Nie zadzwoniła i nie odebrała już więcej żadnego z moich telefonów. Minęło pięć lat. Kasia nie wraca. W rodzinie zaczęły się nieporozumienia i kłótnie. Ja mam pretensje do rodziców Kasi, że zrujnowała życie mnie i naszym dzieciom. Moich rodziców też ta sytuacja bardzo dotknęła. Nie wiem, co teraz ze mną będzie, gdzie będę mieszkał, czy mam odejść z dziećmi od rodziców Kasi? Ale dokąd pójdziemy? Dzieci są do dziadków bardzo przywiązane i nie są winne, że my – dorośli – nie możemy się dogadać. Miało być tak pięknie, a jest tragedia trzech rodzin. Jak mam pracować i żyć, kiedy sytuacja mnie przerasta? Jakże prawdziwe są te słowa, że pieniądze szczęścia nie dają. Tak mało mówi się o skutkach wyjazdu za granicę – liczy się tylko ekonomia, a nie rodzina. Niech moja smutna opowieść będzie ostrzeżeniem dla innych... Krystian, 37 lat Czytaj także: „Wyglądam jak słoń! Nie żałuję, że urodziłam Marysię, ale nie mogę już na siebie patrzeć!” „Sąsiadka chciała UKRAŚĆ moje dziecko. Jak mogłam być taka naiwna?!” „Sama wychowuję synka. Jego ojciec odszedł od nas, bo... znalazł kogoś nowego. I to pół roku temu! Gdy nasze dziecko miało 6 miesięcy – on wchodził w nowy związek. "
Jesteście z mężem małżeństwem, z którego na świat w czasie jego trwania przyszła Państwa córeczka – z uwagi na ten fakt z mocy prawa posiadacie pełnię władzy rodzicielskiej. Ograniczyć tę władze może jedynie orzeczenie sądu opiekuńczego. Rodzice, którzy posiadają (oboje) pełnię władzy rodzicielskiej mają prawo samodzielnie podejmować decyzje dotyczące spraw bieżących dziecka. Jednak w sprawach istnej wagi potrzebna jest zgoda obojga rodziców, jeżeli jej brakuje taką zgodę zastępuje orzeczenie sądu opiekuńczego. Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie wymienia, jakie to kwestie są bardzo istotne. Z natury i praktyki sady uznają za takie istne kwestie sprawy dziecka, które poprzez decyzje rodziców mogą zmienić życie dziecka, np. zmiana miejsca zamieszkania, zmiana szkoły itp. Jak to się ma do Pani wizyt u mamy i sprzeciwu męża? Wszystko w tym przypadku, w mojej ocenie, zależy od częstotliwości i długości tych wizyt. Z opisu sprawy może bowiem wynikać, że mąż ma poczucie pustego domu, w którym na co dzień chciałby mieć żonę i córkę, a jest inaczej z powodu zbyt częstych wyjazdów do Pani mamy. Myślę, że tu nie chodzi o to, czy jest tam miło, czy też nie. Po prostu on chce mieć swoją rodzinę – Panią i córeczkę. Nic w tym złego ani nadzwyczajnego – jedynie jak we wszystkim potrzebny jest umiar i zdrowy rozsadek. Warto po prostu usiąść i porozmawiać na spokojnie, np. po obiedzie, gdy będziecie sami w domu. Wówczas Pani wytłumaczyłaby, że wizyty u mamy są dla Pani bardzo ważne, ale nie tak ważne, jak on i własna rodzina. Warto ustalić, że jeździ Pani np. raz na miesiąc na 2 dni do mamy z córką. Generalnie pretensje męża nie są pozbawione racji – może w zły sposób, bo kłótnią i awanturą próbuje Pani powiedzieć, że po prostu mu brakuje Pani i córki obecności, kiedy przebywa Pani z córeczką u swojej mamy. Pani także musi zrozumieć, że teraz centrum Pani życia osobistego i rodzinnego to nie dom mamy, ale miejsce, w którym zamieszkaliście z mężem i córeczką. Warto dojść w tym temacie do porozumienia, ewentualnie skorzystać z pomocy mediatora, który obiektywnie pomoże Wam ustalić zasady funkcjonowania. Nie ma sensu kłócić się o to, czy doprowadzać do zakazów, które oczywiście może Pani złamać bez konsekwencji prawnych. Jednak konsekwencje życiowe mogą być znacznie dotkliwsze i pociągnąć za sobą w rezultacie także daleko idące konsekwencje prawne nie tylko dotyczące dziecka, ale także Państwa małżeństwa. Zachęcam więc do przemyślenie sprawy, spokojnej rozmowy i mądrego kompromisu z mężem w tym temacie, a dobro Państwa córeczki niech będzie najlepsza płaszczyzną porozumienia. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online .
Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 14 ] 1 2011-02-03 14:37:26 rozdarta19 Niewinne początki Nieaktywny Zawód: przedsiębiorca Zarejestrowany: 2011-01-09 Posty: 5 Wiek: 30 Temat: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...Witam wiele Waszych historii i mogę przyznać szczerze ,że lepiej się poczułam gdy zdałam sobie sprawę ,że nie tylko mnie przydarzyła się taka straszna sytuacja w załamana , moje życie straciło zupełnie za mąż z wielkiej miłości. Nie było w naszym otoczeniu drugiej takiej pary. Gdy go poznałam pracował fizycznie zarabiał jak normalny przeciętny pracowałam w sklepie spożywczym. Kochałam go codziennie mocniej byliśmy dla siebie z pracy. Później wszystko potoczyło się jak w bajce mój ukochany dostał super pracę , zrobiliśmy wspaniałe wesele- bajka. Po ślubie przeprowadziliśmy się do mieszkania w którym mąż mieszkał z bratem i matką. Zaczął coraz częściej wyjeżdżać w delegację coraz częściej byłam w ciążę miałam problemy dużo czasu spędziłam w szpitalu. Był ze mną opiekował się mną bardzo troskliwie , dziewczyny w szpitalu mi się córcia i wszystko zaczęło się psuć. Kłótnie bardzo często prowadziły do tego że uciekałam do rodziców i po jakimś czasie wracałam i tak w kółko obiecywał że się zmieni i nic z się o różnych wyskokach męża ciągłym imprezowaniu w pracy piciu koleżankach i innych rzeczach , które wyprawiał mój mąż w delegacji. Ja siedziałam u rodziców zostawiłam roczne dziecko pod opieką rodziców aby iść do pracy utrzymywałam dom a mój mąż imprezował nie dawał mi żadnych pieniędzy- ciągle ich nie miał, choć jak się okazało okłamywał mnie ile zarabiał zupełnie nie wiem dlaczego- do domu przyjeżdżał żeby zmienić koszule na czyste i wyspać się. Cierpiałam coraz bardziej. Jednak brnęłam coraz bardziej. doszło do tego że wyciągałam pieniądze z kasy w sklepie i dawałam mu na wyjazdy( sklep mam z siostrą na spółkę).W końcu odeszłam i minęło już siedem miesięcy. Mieszkam u rodziców na początku było mi bardzo ciężko- tęskniłam bardzo płakałam w poduszkę nie sypiałam po nocach nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Mój mąż balował pił spotykał się ze znajomymi odnawiał stare znajomości. Doszło nawet do tego że jakaś jego koleżanka na jednym z portali społecznościowych wyznała mu robić postępy choć to zajęło mi mnóstwo czasu zanim podjęłam każdą z decyzji. Poszłam do sądu , przyznano mi alimenty- choć i tak ich nie płaci. Mam teżrozdzielność majątkową z mężem, bo ma straszne długi. Ostatnio znów zrobiłam krok do przodu poszłam do komornika po alimenty. I co? Mąż się obraził nie odzywa się wogóle- nie wspomniałam że nie widział dziecka ponad miesiąc choć drzwi domu moich rodziców nigdy nie były dla niego zamknięte. Teściowa też jest na mnie zła , zresztą nic dziwnego trzyma stronę swojego jest mi łatwo teraz przedemną wiem czy dam radę, ale z drugiej strony jakie życie może mnie czekać z takim człowiekiem jak on. Teraz juz wiem że nigdy mnie nie kochał a ja śmiało mogę powiedzieć że nadal coś do niego czuję, ale czy nie zasłużyłam sobie na szacunek miłość i oddanie drugiej osoby? Zresztą uważam że każda kobieta na to zasługuje. 2 Odpowiedź przez malwinaka9 2011-02-03 16:39:29 malwinaka9 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-30 Posty: 10 Wiek: 24lata Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...cześć po przeczytaniu twojej historii naprawdę się wzruszyłam i myślę że dobrze zrobiłaś nie ma co się poświęcać dla takiej osoby która zaniedbuje własną rodzinę napewno jest ci ciężko ale dasz radę masz dziecko a to największy skarb na świecie pozdrawiam 3 Odpowiedź przez jeangrey1 2011-02-03 17:44:29 jeangrey1 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 173 Wiek: 22 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...i tak dalej:)Kobieto masz siłę:)Jesteś boska 4 Odpowiedź przez Selene1 2011-02-03 17:54:34 Selene1 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-01 Posty: 12,645 Wiek: 26 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców... To jest wlasnie odpowiedzialnposc facetow - nie wszystkich, ale jak widac znajda sie takie pajace (przepraszam za okreslenie), ktorym wszystkiego sie odechciewa pod wplywem pewnych sytuacji. Dobrze, ze stajesz na nogi i dajesz rade! Oby tak dalej, nie poddawaj sie, na pewno znajdziesz jeszcze jakiegos faceta , ktory naprawde pokcha Ciebie i coreczke:) a nim sie nie przjemuj, jak widac nie warto, nie dorosil w ogole skoro mimo malzenstwa, dziecka imprezuje, To co to za ojciec i facet? nie rozumiem i ja na Twoim miejscu postapilabym dokladnie tak samo! Igor ur. 3400g, 54cm 5 Odpowiedź przez nikaa1982 2011-02-03 20:01:29 nikaa1982 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-10-19 Posty: 271 Wiek: 34 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...Podjęłaś trafną decyzję. Widać, że jesteś dobrą i wartościową osobą. Życzę Ci powodzenia w życiu... i nie wycofuj się ze swojej decyzji 6 Odpowiedź przez amazonka740 2011-02-03 20:30:34 amazonka740 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-13 Posty: 335 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...Cześć- najgorsze jeszcze przed tobą ale myśle ,że dasz przejmuj się tym co mówią inni teściowa zawsze powie że to twoja wina. Trzymaj się mocno, masz prawo do normalnego życia i pamiętaj- po rozwodzie też można być zalamuj 7 Odpowiedź przez Mercedeska 2011-02-03 20:39:48 Mercedeska Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 485 Wiek: 28 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców... Gratuluje Ci odwagi, naprawde powinnas teraz zadbac o siebie i córke. Juz stworzyłyscie swój lepszy swiat i tak mysl!! Bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje sie bardzo samotny.... 8 Odpowiedź przez Małgorzatka 2011-02-04 09:51:51 Małgorzatka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-11-14 Posty: 1,263 Wiek: 30 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców... Szkoda, że tak niewiele jest kobiet, które potrafią walczyć o siebie, swoje szczęście. Jest dużo historii na tym forum, w których kobiety piszą: Nie odejdę, bo: on sobie nie poradzi, nie mam dokąd, jest dziecko i w końcu... ja go kocham. Życzę dużo siły. Odwagę już masz, bo nie bałaś się sprzeciwić mężowi. Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty, to też nie diabeł rogatyAni miłość kiedy jedno płacze, a drugie po nim miłość to żaden film w żadnym kinie, ani róże ani całusy małe dużeAle miłość kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze (Happysad) 9 Odpowiedź przez Olka1234 2011-02-04 12:20:23 Olka1234 Mój jest ten kawałek podłogi Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-24 Posty: 79 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...jedno mnie zastanawia, to nic ze zmienil prace, ale dlaczego zaniedbal Ciebie i pozwolil zebys odeszla? zawsze myslalam, ze jak pojawi sie dziecko, to zwiazek jest tzw. zapieczetowany. Przykro mi ze musialas odejsc.. ale ta tez w zyciu bywa, nie jestes przeciez sama masz rodzicow, corcie, to Ci da sile na dalsze zycie. Pracowalam u komornika, wiem jak dziala system alimentacyjny, gdybys kiedys nie wiedziala co zrobic, to napisz do mnie. Napisalas ze maz sie na Ciebie obrazil, a dlaczego? Za to ze nie daje Ci pieniedzy na dziecko? Jak nie daje dobrowolnie, to teraz bedzie musial dawac na sile bo sad i komornik sie nim zajma... Ty sie nie martw. Widze ze jestes silna osoba, sama zdecydowalas sie odejsc z domu, od meza. Postawilas juz pare krokow w dobra strone, i tego sie trzymaj. Moze w Twoim zyciu pojawi sie ktos inny? 10 Odpowiedź przez Olka1234 2011-02-04 12:23:51 Olka1234 Mój jest ten kawałek podłogi Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-24 Posty: 79 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...aropo tesciowej, olej.. ona bedzie zawsze za syneczkiem, a nie ukrywam tego ze jak by miala troche rozumu w glowie przegadala by synusiowi do rozumu! Trzymam kciuki. 11 Odpowiedź przez Miłość ma być magnesem 2011-02-05 11:48:54 Miłość ma być magnesem Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-05 Posty: 1 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...Witam, ja też jestem w podobnej sytuacji. Jestem rok po ślubie i mam wrażenie że osoba za którą wyszłam w ogóle nie przypomina mi człowieka z którym związałam się parę lat temu. Mój mąż jest strasznie nieodpowiedzialny, niesłowny, w ogóle nie mogę na nim polegać. Mamy półrocznego synka, myślałam że jeśli chodzi o wychowanie dziecka to będę mogła na niego liczyć, grubo się pomyliłam, nie zna potrzeb dziecka, o głupią paczke pampersów muszę go prosić parę dni. Mam duży problem z finansami bo sama nie pracuje, a mój mąż zarabia ponad 3 tysiące miesięcznie i nie wydaje na mnie ani złotówki i ciągle powtarza że nie ma pieniędzy. Myślę ze jego obowiązkiem jest utrzymanie mnie i naszego dziecka. On jednak jest innego zdania, powiedział mi że będzie rządził swoimi pieniędzmi jak będzie chciał. Niedawno dowiedziałam się że spłaca kredyt, o którym mi nigdy nic nie mówił. Jest strasznym maminsynkiem, wcześniej gdy nasz synek miał jakieś dwa, trzy miesiące mój mąż wolał posiedzieć sobie z mamusią niż ze mną i dzieckiem, najchętniej oprawił by sobie ją w ramkę. Traktuje mnie dużo gorzej niż swoje rodzeństwo, ja nie mogę dotykać jego samochodu za to jego brat jeździ nim non stop albo np. gdy potrzebowałam na suszarkę do włosów musiałam z nim uprawiać sex a on na drugi dzień zafundował swojej siostrze wycieczkę. Miałam już tego dosyć i wyprowadziłam się do moich rodziców. Jest mi teraz lepiej, bo wcześniej przy moim mężu byłam kłębkiem nerwów, strasznie mnie denerwował, nie szanował mnie i poniżał. Ma straszne pretensje do mojej siostry i rodziców o to że nie kazali mi z powrotem do niego wrócić. Teraz niby trochę się zmienił, i chce żebyśmy znowu razem zamieszkali ale już straciłam do niego zaufanie i wydaje mi się że to tylko chwilowe i że on się nigdy nie zmieni. Wiem że coś jeszcze do niego czuję i chciałabym stworzyć z nim normalną rodzinę ale się boję. On nie może mi nic gwarantować i niczego nie mogę być przy nim pewna, bo boje się ze to za chwilę okaże sie kłamstwem. Nie wiem co mam robić...liczę na jakąś radę, chce poznać zdanie innych na ten temat. Mam dopiero 22 lata i nie chcę sobie marnować życia na samym początku i muszę wziąć pod uwagę przyszłość mojego dziecka. Co zrobić? 12 Odpowiedź przez rozdarta19 2011-02-06 00:44:28 rozdarta19 Niewinne początki Nieaktywny Zawód: przedsiębiorca Zarejestrowany: 2011-01-09 Posty: 5 Wiek: 30 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...Jesteście super popłakałam się nie wiedziałam że można dostać tyle wsparcia . Jesteście super jestem silna i tego życzę Wam wszystkim abyście potrafiły być silne i pewne każdej decyzji jakie podejmujecie w życiu. Pozdrawiam serdecznie. 13 Odpowiedź przez fenix 2011-02-06 10:55:37 fenix Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-30 Posty: 866 Wiek: 36 Odp: Zostawiłam męża,mieszkam z dzieckiem u rodziców...Ja mam trochę na odwrót mąż się wyprowadził i zostawił mnie i syna ale cała reszta wypisz wymaluj jak u mnie, podziwiam cię za siłę za odwagę bo mi teraz jest ciężko i to bardo. Dzięki tak silnym kobietom jak ty inne mają nadzieję. Posty [ 14 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
Droga Podzielona, Twoja rodzina ma za sobą w ostatnim okresie sporo zmian związanych głównie z Tobą, choć konsekwencje dotyczą także córek: rozpad związku z ich ojcem, nowy związek z obecnym partnerem, małżeństwo z nim, w końcu wyjazd za granicę. Twoje córki mają teraz 20 i 19 lat, a zatem wcześniejsze zmiany miały miejsce, kiedy one były jeszcze dziećmi, a i dziś są jeszcze bardzo młode. Przecież posiadanie dowodu osobistego nie czyni człowieka dojrzałym. Dziewczyny przeżyły do tej pory wiele trudnych momentów, każda zmiana, nawet pozytywna jest stresująca. Rozpad rodziny zaburza poczucie bezpieczeństwa dziecka, nowy związek rodzica także. Dotyczy to również nastolatki. Dziecko najczęściej bardziej "trzyma się" samotnego rodzica, potrzebuje więcej czasu na "przerwanie pępowiny", stopniowego odchodzenia od niego. Do tej pory byłaś w życiu córek Ty. Swoją codzienną obecnością zapewniałaś dziewczynkom stabilność emocjonalną. Piszesz, że miałyście bliski kontakt "jak przyjaciółki". Myślę, że w tym miejscu już widać pierwsze symptomy problemu, który teraz się pojawił. Chciałaś być dla swoich córek taką starszą przyjaciółką, która ma prawo do swojego życia, odejścia z rodziny (wyjazd za granicę bez dzieci mógł być przez córki tak odebrany), a one, zwłaszcza młodsza, oczekują od Ciebie, że będziesz Matką. Obecną fizycznie, odpowiedzialną za nie, nadal wspierającą. Twoja młodsza córka nie jest jeszcze gotowa na całkowitą niezależność, a co dopiero na przejęcie Twoich obowiązków wobec babci i opieki nad domem. Zresztą sama piszesz, że to Ty miałaś się tym zajmować, nie dziw się więc buntowi młodszej córki, którą obciążyłaś swoimi obowiązkami. Jak się okazuje dobra materialne nie zapewniają poczucia bezpieczeństwa dzieciom, a Twój wyjazd za granicę został przez córkę odebrany jako porzucenie, dokonanie wyboru pomiędzy mężem a dziećmi na korzyść męża. Zwłaszcza, jeśli mówisz, że masz prawo do własnego życia, co może być odczytane jakby zajmowanie się dziećmi było dla Ciebie ciężarem, czymś, czego masz już dosyć. Jest to niespójne, żeby nie powiedzieć sprzeczne z deklaracjami jakie składasz córkom, że są dla ciebie najważniejsze. One widzą i doświadczają czego innego: najważniejszy dla matki jest mąż, ona sama i sprawy materialne, nie my (z tego też powodu przestały akceptować męża, w poczuciu, że "zabrał" im matkę). Jednak, droga Podzielona, jest jakieś światełko w całej sprawie: kryzys jest od niedawna, wyjechałaś dopiero kilka miesięcy temu, no i widać, że kochasz córki, szukasz pomocy. Zdałaś sobie również sprawę, że "jesteś podzielona", że przeżywasz konflikt. Pytasz, w jaki sposób rozmawiać z córkami, zwłaszcza z młodszą. Odpowiem Ci tak: w rozmowie najważniejsze jest słuchanie! Twoja córka wiele Ci powiedziała, słuchaj tego, co kryje się za jej słowami (jakie ma kłopoty, co czuje, gdy sama musi sobie radzić z różnymi problemami bez dawnego Twojego wsparcia, do czego potrzebuje nadal Twojej obecności), wczuj się w jej uczucia - dopiero wtedy naprawdę zrozumiesz jej sytuację i znajdziesz rozwiązanie. Zaakceptuj jej uczucia! Nie neguj tego, co mówi - że czuje się porzucona, ma prawo do swoich uczuć. Zapytaj też samą siebie, co Ty czujesz wobec córek: jesteś na nie zła, że burzą Ci szczęście spowodowane wyjazdem? Byłaś przemęczona samotnym rodzicielstwem? Wydaje się, że Twoje potrzeby (np. bycia żoną, ułożenia sobie życia z dala od dzieci) są obecnie sprzeczne z potrzebami córek, nie przekonasz ich zapewnieniami o swojej miłości, one przecież wiedzą, że je kochasz, ale czują, że nie są najważniejsze. Potrzebują Cię, zwłaszcza młodsza, jako Matki. Zapytaj je i samą siebie, czego od Ciebie oczekują w tej sytuacji. Jestem przekonana, że jeśli wykażesz się empatią (współodczuwaniem) dla uczuć swoich dzieci, nie będziesz starała się przekonać ich, że nie mają racji, opowiesz szczerze o swoich przeżyciach, to i one zbliżą się do Ciebie i wspólnie rozwiążecie ten konflikt. Tego Wam życzę Irena Michalewska o sobie: Jestem magistrem psychologii klinicznej i terapeutką. Od dwudziestu lat pracuję z ludźmi uzależnionymi i współuzależnionymi, ostatnio także z dorastającą młodzieżą z zaburzeniami psychicznymi, głównie zachowania i emocji oraz z rodzicami tej młodzieży. Udzielam porad indywidualnych, prowadzę terapię grupową, rodzinną i grupy wsparcia. Jestem otwarta, lubię ludzi, chętnie służę pomocą. Wierzę, że nawet największy kryzys może być szansą rozwoju duchowego.
mąż ciągle jeździ do rodziców